Seria z Markiem Benerem (#2). Porzuć swój strach

Ocena: 4.92 (24 głosów)
Inne wydania:

Możesz porzucić nadzieję, ale nigdy nie uwolnisz się od siedzącego w tobie strachu.

Miejscowy biznesmen ma zlecenie dla Marka Benera - prosi go o odnalezienie nastoletniej córki, Marty. Po serii głuchych telefonów dziennikarzowi wydaje się, że rozwiązanie jest już blisko, lecz za każdym razem mu umyka. Pętla zleceniodawcy na jego szyi powoli zaczyna się zaciskać. Jednak intuicja podpowiada Benerowi, że to w domu zaginionej dziewczyny może kryć się mrok, którego wcześniej nie dostrzegał.

W którym miejscu kończy się rodzinna tajemnica, a zaczynają gangsterskie porachunki?

Jeden nierozważny krok może mieć fatalne konsekwencje. Kiedy współpracowniczka Benera znika podczas pracy nad artykułem, okazuje się, że zaginięcie nastolatki może mieć więcej wspólnego z jego rodziną, niż mogłoby mu się wydawać. A podarunek ukryty w toruńskich zaułkach kluczem do przeszłości, której tak długo poszukiwał.

Czy rozwiązanie tej zagadki pozwoli mu zrozumieć, dlaczego Agata, jego ciężarna żona, zniknęła?

Drugi tom debiutanckiej trylogii Roberta Małeckiego, gdzie Marek Bener jest arogancki jak nigdy wcześniej. Czy porzucając strach, ma szansę odnaleźć ukochaną kobietę? Jakie sekrety przeoczył na drodze ku prawdzie?

Informacje dodatkowe o Seria z Markiem Benerem (#2). Porzuć swój strach:

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2024-08-07
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788308084748
Liczba stron: 368

Tagi: Literatura kryminalna i detektywistyczna Crime & mystery: private investigator / amateur detectives

więcej

Kup książkę Seria z Markiem Benerem (#2). Porzuć swój strach

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Seria z Markiem Benerem (#2). Porzuć swój strach - opinie o książce

💚 „ℙ𝕠𝕣𝕫𝕦ć 𝕤𝕨ó𝕛 𝕤𝕥𝕣𝕒𝕔𝕙” ℝ𝕠𝕓𝕖𝕣𝕥 𝕄𝕒ł𝕖𝕔𝕜𝕚 💚  Możesz porzucić nadzieję, ale nigdy nie uwolnisz się od siedzącego w tobie strachu.  ▪𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪ "Porzuć swój strach" to kontynuacja "Najgorsze dopiero nadejdzie", obie te książki łączy zawiła akcja, która nie pozwala odłożyć ich na bok. W drugiej części autor wprowadził kilka nowych wątków, tropów i hazard. Jednak mimo tego klimat powieści pozostał taki sam. W drugim tomie Marek Bener działa na swój własny rachunek. W tym celu założył gazetę i zatrudnił do pomocy Aldonę Terlecką. Jego współpracownica zajęła się badaniem nielegalnego hazardu, a on na sprawie zaginięcia. Choć on sam nie potrafił odnaleźć własnej żony, jednak inne osiągnięcia sprawiają, że odzywa się do niego pewien biznesmen, który chce, żeby odnalazł jego córkę. Czy rozwiązanie tej zagadki pozwoli mu zrozumieć, dlaczego Agata, jego ciężarna żona, zniknęła?🤔 Doskonale rozbudowana fabuła, która wciąga czytelnika na długie godziny, wyraziści bohaterowie i akcja, która z każdą stroną coraz bardziej zaskakuje, to nic innego jak przepis na udany thriller. Temat hazardu został bardzo dobrze opisany. Człowiek od niego uzależniony musi grać, tu nawet nie chodziło o pieniądze, a o poważne uzależnienie od hazardu, od grania. Ten wątek może otworzyć oczy wielu ludziom, którzy nie wiedzą, z czym borykają się takie osoby. Główny bohater zdążył nas już przyzwyczaić do tego, że wiecznie pakuje się w kłopoty, nie zważając przy tym na konsekwencje. Sprawa z zaginioną dziewczyną może nawet narazić jego bliskich. Jednak Marek nie spocznie dopóki nie odkryje prawdy. Klimat historii stworzonej przez Małeckiego jest tak tajemniczy i wciągający, że nie można się oderwać od lektury. Coraz to nowe fakty i zagadki odkrywane przez bohaterów sprawiają, że ciężko oderwać się od lektury. Robert Małecki zaserwował nam pełen zwrotów akcji i niespodziewanych tajemnic thriller. Intryga, kłamstwa, hazard, doprowadzają do tragicznych skutków. Książkę czyta się ekspresowo, aż bym powiedziała, że za szybko. Ale tak to jest z dobrymi książkami. Spełniła wszelkie moje oczekiwania, zdecydowanie warta polecenia. Znajdziemy w niej to czego oczekujemy od kryminału: zagadkę, ciekawie wykreowanych bohaterów, których nie sposób nie polubić i dreszczyk emocji, który nie pozwala podejść do powieści obojętnie. Polecam!   
Link do opinii

Mija trzy lata odkąd Marek Bener dowiedział się prawdy o przeszłości swojej siostry, rozwiązał sprawę ofiary pożaru. Nie trudno się domyślić, że tamte wydarzenia spowodowały, iż musiał odejść ze swojej redakcji. Ale nie potrafił żyć bez gazety, bez podania, dlatego otworzył swoją własną. I tak powstaje ,,Echo Torunia", darmowa gazetka miejska, która utrzymuje się z reklam i sponsoringu. Pracując w niej Bener czuje, że żyje, ale jego radość psuje fakt zaginięcia ukochanej Agaty. Zdaje sobie sprawę z faktu, że minęło już 6 lat od jej zaginięcia, a on zachowuje się jakby zaakceptował ten fakt i po prostu żyje dalej. Jego jedynym zmartwieniem jest to, że powoli zapomina. Zapomniał już jej zapach, głos, boi się momentu kiedy zda sobie sprawę, że nie pamięta jej twarzy. To go przeraża.
 
Przez to, że sam doświadczył zaginięcia ukochanej, nie potrafi obojętnie przechodzić obok próśb o pomoc w poszukiwaniu osób zaginionych. Pewnego dnia dzwoni do niego bogaty biznesmen z prośbą o pomoc w poszukiwaniu zaginionej nastoletniej córki, która nie wróciła z imprezy urodzinowej przyjaciółki. Bener przeprowadza wstępną rozmowę z rodzicami zaginionej. Państwo Żelazny przedstawiają ostatnie godziny z córką, okoliczności jej zaginięcia, aż w końcu kobieta pokazuje Markowi zdjęcie córki.
 
Bener już wie, że coś tu nie gra. Ponieważ dziewczyna, która jest poszukiwana, była rano u niego w redakcji. Cała i zdrowa.
 
W ,,Echu Torunia" oprócz Benera pracuje młoda, początkująca w zawodzie Aldona Terlecka. Kobieta, żeby pokazać się i wybić w zawodzie, postanawia zgłębić, rozszyfrować i nagłośnić sprawę podziemnego hazardu. Niestety jej prywatne śledztwo kończy się dla niej niemal tragicznie.
 
Zatem Bener pracuje nad tajemniczym zniknięciem córki Żelaznego. Aldona nad podziemnym hazardem. W pewnym momencie obie te sprawy łączą się z tajemniczym zniknięciem żony Benera.
 
Co łączy zaginięcie Moniki Żelaznej, hazard podziemny ze zniknięciem Agaty Bener? Oto jest pytanie.
 
Drugi tom serii o Marku Benerze okazał się być super książką. Pierwszy wg mnie to tylko dobra książka, ale drugi już rewelacja. ,,Porzuć swój strach" napisana jest łatwo przyswajalnym językiem. Wkrada się tu nawet odrobina humoru, co wg mnie podnosi jej jakość. Lubię się pośmiać czytając. Akcja nabiera bardzo szybko tempa, już praktycznie od początku trzyma w napięciu i nie puszcza do samego końca.
 
Bardzo ciekawie autor rozbudował wątek Agaty. Jak w pierwszej części wiedzieliśmy tylko, że zniknęła bez śladu. Tak tu możemy się domyślać co się z nią stało, ale nie jest to jasno powiedziane. Myślę, że Małecki rzuci tą bombę w trzeciej części. Bombą jest właśnie zakończenie historii Agaty.
 
Polecam, bo to bardzo fajnie napisany kryminał, który warto przeczytać. Zostaje mi teraz zabrać się za trzeci tom i zobaczyć co w końcu stało się z żoną Benera.

Link do opinii

Mijają trzy lata… Nie, absolutnie nie od przeczytania przeze mnie pierwszej części serii z Markiem Benerem, bo skończyłam ją w sierpniu, a miesiąc później mam na koncie już pełną trylogię toruńską. O czym to świadczy? Że po pierwszym tomie zapowiadającym, że „Najgorsze dopiero nadejdzie” przyszło dużo lepsze, niż mogłabym oczekiwać. Do tego stopnia, że musiałam doczytać całą historię już do końca, moja ciekawość nie pozwoliła na chwilę przerwy.

Ale wracając do początku. Mijają trzy lata w życiu dziennikarza i sześć od zaginięcia jego ciężarnej żony. Dużo się w tym czasie zmienia. Bener zostaje naczelnym własnego tygodnika, do którego dołączają znani nam z pierwszej części bohaterowie, reporterka Aldona i fotograf Rak. Bener nie poprzestaje w poszukiwaniach żony, choć czuje, że się od niej oddala, a jego rozpacz zaczyna zacierać czas.

Gdy dostaje zlecenie odnalezienia córki lokalnego biznesmena nie podejrzewa, że sprawa ta rzuci nowe światło na jego prywatne poszukiwania. Nie podejrzewa też jak bardzo skomplikowana i niebezpieczna się okaże i w jakie obszary każe mu się zagłębić. To co z początku wydaje się proste, przeradza się w wielowątkową piramidę intryg i kłamstw napędzanych machiną hazardu, z której trudno się wyrwać.

To były naprawdę szalone godziny spędzone w towarzystwie Benera. Pełne emocji, niepokoju, zaskoczeń, ale i śmiechu. Dowcip zarówno sytuacyjny, jak i słowny idealnie trafił w moje poczucie humoru i choć powieści daleko do komedii kryminalnej, to myślę, że autor ma w tym zakresie spory potencjał.

Jednym słowem - brawo!

Link do opinii
Avatar użytkownika -

Przeczytane:2020-11-01,

Robert Małecki – prywatnie mąż innej pisarki i ojciec – jest stosunkowo mało znanym pisarzem na polskim rynku wydawniczym. Widać jednak, że z powieści na powieść coraz bardziej się rozkręca, a pisanie idzie mu coraz lepiej. W powieści „Porzuć swój strach” głównym bohaterem jest właściciel lokalnej gazety, Marek Bener, który zostaje wynajęty przez bardzo bogatą i wpływową rodzinę do odnalezienia córki. Niestety, od początku wszystko idzie nie tak. Najpierw Marek dosłownie o włos unika spotkania z osobą, którą ma odnaleźć, rodzina Żelaznych okazuje się bardziej pogrążona w różnego rodzaju oszustwach, niż rodzina Ojca Chrzestnego, a później okazuje się, że jego prawa ręka w pracy, Aldona Terlecka wpada w tarapaty aż po samą głowę.

Rodzina samego Marka też nie jest idealna. I na niej, w toku prowadzonego przez niego śledztwa, pokazują się drobne rysy. Okazuje się, że za zniknięciami ludzi stoi człowiek, u którego wcześniej ci ludzie się zadłużyli i choć robili wszystko, a nawet więcej, by oddać mu pieniądze i spłacić odsetki, on najpierw ich wykorzystywał do cna, a później zabijał.

W aferę został wplątana nawet rodzina jego żony. I choć z teściową miła dobry kontakt i ona – nie z własnego wyboru – zrobiła wszystko, żeby go oszukać.

Na dodatek poszukiwana przez Marka dziewczyna posiadała coś, co wcześniej należało do jego żony.

Autor kluczy i mnoży wątki, wodząc czytelnika za nos. To podsuwając tropy, to znów usuwając mu je spod nóg.

I choć ostatecznie rozwiązanie wydaje się proste, a kłopoty Aldony kończą się na paru siniakach, cała afera, po raz kolejny, zostaje częściowo zamieciona pod dywan, a nie wszyscy winni zostają przykładowo ukarani.

W jednej z ostatnich scen w opustoszałym domu czytelnik, wraz z bohaterami, doznaje uczucia bezradności i węzła zaciskającego się na jego szyi z powodu przebywania w domu, który może być otoczony ze wszystkich stron. Czuje się, jakby był na widelcu.

Bener, jak nietrudno się tego spodziewać, wychodzi ze sprawy bez większego szwanku, za to z milionem nowych pytań w głowie. Śledztwo  wcale nie dobiegło końca. Przeciwnie; ono dopiero zaczęło się rozkręcać, pozostawiając głównego bohatera z wieloma nowymi wątpliwościami.

My, jako czytelnicy, mamy okazję zajrzeć w głąb życia redaktora naczelnego gazety. Przekonać się, jak pogmatwane jest zarówno jego życie zawodowe, jak i prywatne. A on jest tak zdesperowany, że wdaje się w romans z żoną człowieka, który go wynajął, by na koniec przekonać się, że żaden Żelazny nie jest z nim do końca szczery i każdy pogrywa na przykład prowadząc lewe interesy, lub ukrywając się pod fałszywym nazwiskiem.

Autorowi udało się stworzyć wyjątkowo barwne, niejednoznaczne i bardzo żywe postacie.

Przekonał mnie swoją wizją „przyzwoitej” teściowej, która potrafi i nakarmić i poprosić o przysługę, wiele rzeczy zostawiając dla siebie.

Żelazny jest typowym biznesmenem, który załatwia swoje interesy „na zimno” i nie bierze jeńców. Współczucie i jakiekolwiek żywsze uczucia są mu zupełnie obce. W przeciwieństwie do szantażu, gróźb i kłamstw, a także lewych interesów. Jego żona jest go warta. Wdaje się w romanse i z nim współpracuje, jednocześnie ostrzegając przed mężem innych ludzi.

Ich syn, Michał, to taki bogaty chłopiec, który z powodu pieniędzy wpada w tarapaty.  Okrutny i chciwy, ale oddany ojcu.

Córka z nic wszystkich wydaje się najbardziej przyzwoita.

Główny bohater z początku robi wrażenie przeciętnego, zakochanego w swojej pracy pismaka, ale później wychodzi z niego połączenie McGayvera i Jamesa Bonda.

Jego prawa ręka, Aldona, to ambitna, ładna i trochę szalona kobieta o nieco głupich pomysłach, ale ich romans, nawet mając w pamięci problem zaginionej żony, nie wydaje się czymś nieprzyzwoitym.

Powieść jest dobrze napisana. Akcja jest wyjątkowo sprawnie poprowadzona, a dialogi takie, jakie powinny być. Żywe i nieubarwione. Opisy proste, ale bardzo działające na wyobraźnię. Nie przeszkadzają w prowadzeniu akcji, raczej są jej godnym uzupełnieniem.

Książka warta przeczytania.

Najlepiej jest jednak zacząć – w przeciwieństwie do mnie – od pierwszej części pt. „Najgorsze dopiero nadejdzie”.

Polecam na coraz zimniejsze wieczory.

Link do opinii

Kryminał, który przyciąga czytelników nie ilością popełnionych na kartach powieści morderstw, a doskonale dopracowaną intrygą. Nic nie dzieje się przypadkiem. Czytelniku, Porzuć swój strach i wejdź w skomplikowany świat Marka Benera. To wszystko mogło przydarzyć się Tobie... Kontynuacja losów toruńskiego dziennikarza Marka Benera. Po doskonale przyjętym debiucie NAJGORSZE DOPIERO NADEJDZIE Robert Małecki ponownie wraca z kryminalną petardą w postaci książki Porzuć swój strach. Bener dalej wspomina swoją żonę Agatę, od której zaginięcia minęło sześć lat. Na co dzień, prócz prowadzenia lokalnego tygodnika podejmuje się poszukiwania nastolatki, córki miejscowego biznesmena. Dokąd doprowadzi go to śledztwo? Teraźniejszość miesza się z przeszłością, a nowe fakty mogą wiele zmienić w życiu Benera. Wszystko zależy od tego czy jest w stanie porzucić strach... Po przeczytaniu pierwszego tomu wiedziałam, że będę z niecierpliwością wyczekiwać premiery kolejnego. I wreszcie się doczekałam. Wygląd głównego bohatera mówi już sam za siebie. Nie jest to wypacykowany mężczyzna, liczący kalorie i pijący rano świeżo wyciskany sok z pomarańczy. To facet z krwi i kości, z długimi włosami, który ma nietypowe nawyki żywieniowe: Bener rzucił kromką i nożem o blat. Oblizał ręce i uznał, że na śniadanie najlepiej smakuje kawa. Przy okazji, jak widzicie, autor w swojej powieści nie wzbrania się przed ironicznymi, a czasem zabawnymi opisami. Fabuła rozkręca się w dobrym tempie, a niespotykane zwroty akcji, potrafią zaskoczyć. Nie ma tutaj trupa za trupem, jak w niektórych kryminałach. Za to trzeba się nagłowić, by połączyć ze sobą różne fakty. Jeśli chodzi o minusy... Chciałabym się do czegoś przyczepić, ale zwyczajnie nie mogę. Podoba mi się treść, skonstruowane postaci, no i jeszcze dodatkowy plus za to, że w trakcie czytania nuciły mi się piosenki Dżemu. Tak więc, jeśli jeszcze nie znacie twórczości Roberta Małeckiego musicie to nadrobić.

Link do opinii

Popełniłam zbrodnię. Zrobiłam coś, o czym nie śniło się nawet Królowi. Stefanowi Królowi (temu od horrorów). Bez mrugnięcia okiem, bez zająknięcia, bez przemyślenia sprawy, bez wyrzutów sumienia (dopiero teraz, po fakcie się pojawiły). Zastanawiam się, jak mogłam doprowadzić do takiego przestępstwa. Człowiek sam siebie nie zna. Nigdy nie przypuszczałam, że mogłabym tak krwawo rozprawić się z kimkolwiek. Tyle siły w sobie, tyle energii! Atak, amok, biała gorączka, szaleństwo wręcz! A wszystko to w pewnym dyskoncie podczas kupowania sałaty dla królika. No tak, jeszcze niewinne zwierzę w to wplątałam. Wstyd. I nie, nie mam na myśli awantury o Świeżaka. Gdzie tam! Zrobiłam coś znacznie gorszego. Kupiłam „Porzuć swój strach” Roberta Małeckiego, drugą (powtarzam: DRUGĄ) część trylogii z zamiarem natychmiastowego przeczytania, podczas gdy nigdy nie miałam styczności z częścią pierwszą. Zbrodnia w biały dzień.

Podeszłam do najnowszej książki Małeckiego bez znajomości części pierwszej. I tutaj kłaniam się w pas, bo nawet z takim brzemieniem mogłam swobodnie ją przeczytać. Tak więc zbrodnia okazała się nie taką straszną, jak pierwotnie się wydawało. Niemniej jednak moja recenzja będzie uboższa o porównanie z debiutem - nie wiem, czy to dobrze, czy też nie. „Porzuć swój strach” oceniam tak, jakby był faktycznie debiutem. Bardzo dobrym zresztą.

Bez owijania w bawełnę: za co szczególnie polubiłam Roberta Małeckiego? Za cudownie przemyślaną historię. Ale po kolei, bo wątków tutaj co niemiara.

Marek Bener to redaktor naczelny jednej z toruńskich gazet, któremu bardzo dobrze wychodzi dziennikarstwo śledcze. Zostaje zatrudniony przez biznesmena poszukującego swojej zaginionej córki, Moniki. Małecki nie jest zawodowym śledczym, nie nosi odznaki na piersi i nie legitymuje się dokumentem otwierającym niemal każde drzwi, a w sytuacji zagrożenia życia nie może bronić się Waltherem P99. Swoje śledztwa opiera na wyczuciu, dedukcji i znajomościach. Absolutnie nie jest superbohaterem, polskim Brudnym Harrym czy Jamesem Bondem. Szczerze mówiąc, na tle postaci, z którymi ostatnio spędzałam literackie wieczory to bryza świeżego powietrza.

Sprawa zaginionej Moniki to nie jest jedyne śledztwo, które prowadzi. Bener ciągle jeszcze nie pogodził się ze zniknięciem swojej żony i łapie się każdej, choćby najmniejszej wskazówki dotyczącej wydarzeń sprzed lat.

Osobnym wątkiem jest śledztwo Aldony Terleckiej, dziennikarki współpracującej z Markiem w jego gazecie. Jej ambicje sięgają dalej niż praca w toruńskim tygodniku, chciałaby zabłysnąć i znaleźć swoje miejsce w dużym czasopiśmie, dlatego też podejmuje się karkołomnego zadania.

W całość wplecione są fragmenty nagrania poczynionego przez zmarłego teścia Marka, który powoli ujawnia największą rodzinną tajemnicę.

I tu dochodzę do puenty: cudownie przemyślana historia to taka, w której czuć, że zanim pisarz zasiadł do pisania, bardzo dobrze zmapował swoje pomysły skupiając je wokół jednego problemu. Dzięki temu autor bawi się z nami w kotka i myszkę w bardzo smaczny i wyważony sposób. Tu nie ma wielkich zwrotów akcji, ale sukcesywnie, co jakiś czas słychać w głowie „klik” i kolejny trybik wchodzi w odpowiednie położenie powodując, że wszystkie wątki łączą się ze sobą w zaskakująco prosty sposób. Poza skrupulatnie skonstruowanymi zagadkami Małecki przypomina, że każda (nawet wydawałoby się idealna) rodzina ma swoje tajemnice i posiada swój własny gałgan paskudnego brudu wrzucony niby przypadkiem w najciemniejszy kąt piwnicy.

Jeszcze kwestia zakończenia… Nic nie powiem. Tachykardia.

Zapraszam: https://www.facebook.com/spadlomizregala/

Link do opinii
Drugi tom przygód Marka Benera już za mną, więc choć zgodnie z "klątwą drugiego tomu" nikt nie czyta recenzji kontynuacji, muszę napisać parę słów.


Robert Małecki z przytupem wszedł na polską kryminalną scenę, mierząc od razu w trylogię - więc nie jest tak, że nie miał planu, wizji, zamysłu. Ba, ma przecież pomysły na kolejny cykl. Mówi się, że druga powieść to taki sprawdzian dla pisarza i Robert zdał go celująco.Nie jest to proste przedłużenie "Najgorszego..", bo już na początku widać, że minęły trzy lata, trochę się wydarzyło, w życiu Roberta zaszły zmiany. Nie tylko jego zresztą, bo nie zaniedbano tu Aldony i Raka - pracują teraz w gazecie Marka. Tygodnik rządzi się innymi prawami, jest inne tempo pracy, ale nie fabuły powieści!Żelazny, biznesmen, zgłasza się do Benera w sprawie zaginięcia córki. Jego specyficzny styl wysławiania się to nie jedyne, co jest dziwne w tym zaginięciu. Wśród niedopowiedzeń, kręcenia, ukrywania prawdy Bener coraz bardziej bezkompromisowo dąży do odnalezienia Moniki - zwłaszcza, że tropy zaczynają wskazywać na powiązania z zaginięciem jego żony, Agaty.  Ilu ludzi gra tu w swoje gry? Tymczasem Aldona wplątuje się w niebezpieczne dziennikarskie śledztwo...Tyle o fabule, by za dużo nie zdradzać. Bener zarówno nieco poważnieje, jak i wpada w większe skrajności. Musi zmierzyć się ze świadomością, że Agata odeszła z jego życia i zanika w jego pamięci, ale nadal z drżeniem powieki szuka jakichkolwiek śladów, tropów, informacji, powiązań.Robert Małecki nie spuszcza z tonu, serwując zarówno duże tempo akcji, jak i nowe tematy, duże zagrożenia, uchyla rąbka historii teścia Marka. Wszystko to na tle scenerii toruńskich, tym razem bliższych przedmieść i blokowisk niż starówki. Marek nadal pozostaje facetem z krwi i kości, ulegającym emocjom i popędom, rzucającym zarówno kąśliwe teksty, jak i z sarkastycznym humorem obserwującym świat (szpinak przy dobermanie...).W końcówce przyspiesza jeszcze bardziej, nie pozwalając oderwać się od książki. No i to zakończenie! Nie cliffhanger, ale zaszczepia w czytelniku tyle pytań i domysłów...Nic tylko czekać na część finałową, w międzyczasie można sięgnąć po "Powtórkę" Marcela Woźniaka - autorzy "pożyczyli" sobie bohaterów. A kto jeszcze nie czytał, polecam "Najgorsze dopiero nadejdzie".
Link do opinii

Tym razem Marek Bener dostaje zlecenie od pewnego biznesmena, któremu zaginęła córka. Kto może sobie z tym poradzić jak nie Bener ? jednak droga do rozwiązania zagadki nie jest prosta.

 

Ja zdecydowanie jestem #teammałecki

 

Każda powieść Autora jest dla mnie wyjątkowa. Uwielbiam w nich wszystko, sposób prowadzenia narracji, budowanie bohaterów, pomysły na intrygi, świetny miks warstwy obyczajowej i kryminalnej, język, który tak gładko otula. Ten zachwyt utrzymuje się od pierwszej przeczytanej powieści, nie słabnie, a rośnie w siłę.

 

Jeśli lubisz dobrze napisane powieści, zaskakujące zwroty akcji, mistrzowską narrację to zapraszam do lektury książek Autora bo #wartojakpieron

Link do opinii
Avatar użytkownika - kryminalnatalerz
kryminalnatalerz
Przeczytane:2024-08-07, Ocena: 5, Przeczytałam,

Latem 2024 roku na polskim rynku książki pojawiło się trzecie już wydanie debiutanckiej trylogii Roberta Małeckiego, które w końcu wykorzystałam, by nadrobić swoją zaległość w twórczości tego autora. "Porzuć swój strach" to tom środkowy i choć w teorii da się go czytać oddzielnie, jednak tym razem ze względu na dosyć istotny wątek prywatny zalecam zachowanie kolejności chronologicznej - równolegle do intrygi każdego tomu prowadzony jest wątek zaginięcia żony głównego bohatera, dziennikarza Marka Benera. Oczywiście w drugim tomie najważniejsze punkty tego wątku są przypomniane, jednak i tak szkoda byłoby tracić niuanse, gdyż kto wie - może w trzecim tomie okażą się one kluczowe? Intryga tego tomu skupia się również na zaginięciu, tyle że chodzi o nastolatkę - Marek dostaje zlecenie od lokalnego biznesmena. Pozornie prosta sprawa zaczyna się nagle rozrastać, a punkt zaczepienia mocno się rozmywa. Z początku bardzo intrygą tajemnice rodzinne zaginionej, i to one są tym, co sprawia, że od historii trudno się oderwać. Za chwilę jednak akcja wpada w bardziej sensacyjne nuty, tempo przyspiesza i trzyma się już tak do samego końca, co wywołało u mnie skojarzenia z historiami, jakie tworzy Harlan Coben. Intryga jest podobnie wielowarstwowa i zakręcona, a wszystko, co wokół akcji jest przede wszystkim jej nośnikiem - tyczy się to samego języka, jak i postaci. Wyróżnia się tam jednak jeden z tematów, który mnie zaskoczył - mianowicie chodzi o hazard, któremu ostatnio autor poświęcił całą serię z policjantami z Archiwum X. Tutaj jest to jeden z wątków, ale przedstawiony naprawdę solidnie od strony psychologicznej - i uzależnionego, i tych, którzy tym biznesem rządzą. Dobra, sensacyjna historia, która kończy się tak, że z niecierpliwością oczekuje się tomu trzeciego. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - natalia07
natalia07
Przeczytane:2022-03-25, Ocena: 6, Przeczytałem,

To moje kolejne spotkanie z dziennikarzem Markiem Benerem. Założył własną gazetę, którą prowadzi wraz z Aldoną Terlecką. Marek wciąż nie zapomniał o zaginionej przed sześcioma laty żonie Agacie.

Tym razem przyjmuje zlecenie od pewnego biznesmena. Ma odnaleźć jego córkę Monikę

 

Śledzwto jest trudne przez mylne tropy podsuwane mu przez  osoby uwikłane w śledztwo.

Każdy z zamieszanych w nią świadków wydaje się nie być do końca szczery. 

Sytuacja staje się bardziej szokująca i zagadkowa, gdy okazuje się, iż zaginięcie nastolatki wiąże się tajemniczym zaginięciem żony Benera.

 

Sprawa otworzy jeszcze nie zagojone ranę ale da też nadzieję na poznanie prawdy.

Link do opinii
Avatar użytkownika - MarekN
MarekN
Przeczytane:2021-01-03, Ocena: 5, Przeczytałem,

W drugiej części Benera, mimo że awansował w hierarchii toruńskich pismaków coraz bardziej ciagnie do pracy detektywa. W szczególności, że podjęta przez niego sprawa tak jak z resztą nas już Robert Małecki przyzwyczaił, łączy się w coraz bardziej zawiły sposób z przeszłością samego dziennikarza.

Link do opinii
Avatar użytkownika - JolaJola
JolaJola
Przeczytane:2020-07-08, Ocena: 5, Przeczytałam,

Marek Bener założył własną gazetę. Dostaje zlecenie znalezienia zaginionej dziewczyny. Śledztwo zaprowadza go do świata hazardu. Odkrywa wstrząsającą prawdę o przeszłości teściów. Wciągający kryminał, który polecam.

 

Link do opinii
Inne książki autora
Urwisko
Robert Małecki0
Okładka ksiązki - Urwisko

Najsilniejsza jest nienawiść do samego siebie Drugi tom nowego cyklu kryminalnego Roberta Małeckiego z policjantami Archiwum X Marią Herman i Olgierdem...

Zrost
Robert Małecki0
Okładka ksiązki - Zrost

Komisarz Bernard Gross powraca! Czy śmierć przerwie zmowę milczenia? W jeziorze niedaleko Chełmży komisarz Gross znajduje ciało starszego człowieka...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Mój brat Feliks
Regina Golińska-Barancewicz
Mój brat Feliks
Pies
Anna Wasiak
Pies
Cienie. Po prostu magia
Katarzyna Rygiel
Cienie. Po prostu magia
Dori
Andrzej Kwiecień ;
Dori
Suplementy siostry Flory
Stanisław Syc
Suplementy siostry Flory
Odpowiedź Hiobowi
Carl Gustav Jung
Odpowiedź Hiobowi
Upiór w szkole
Krzysztof Kochański
Upiór w szkole
Piwniczne chłopaki
Jakub Ćwiek
Piwniczne chłopaki
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy