Jejku, jakie to było świetne! Bawiłam się przy tej książce rewelacyjnie. Nigdy nie byłam wielką fanką motywu wampirów, ale czułam, że między mną a "Bride" może być chemia i nie pomyliłam się. To pełen czarnego i sarkastycznego humoru, spicy romans, który przyprawia o ciarki i szybsze bicie serca. Autorka jednak postarała się o zachowanie równowagi i uraczyła czytelników również wątkiem kryminalnym, który jest naprawdę wciągający. Straaaaasznie się cieszę, że sięgnęłam po tę książkę.
Misery Lark to córka ważnego wampirzego polityka. Aby załagodzić spór panujący między wampirami a wilkołakami, dziewczyna zgadza się na aranżowane małżeństwo z intrygującym i nieco gburowatym wilkołakiem, a przy tym samcem alfa, Lowem Morelandem. Trudno początkowo mówić o wzajemnym zaufaniu, ale powiedzmy, że tych dwoje przyciąga do siebie jakaś niewytłumaczalna siła. Nikt jednak nie wie, że Misery decydując się na ten ślub, kierowała się innym niż dobro jej klanu, motywem. Wampirzyca ma jeden cel — chce odnaleźć swoją przyjaciółkę i podejrzewa, że klan, do którego właśnie się wżeniła, ma coś wspólnego z jej zniknięciem. A że przy okazji instynkty wampirzo-wilkołacze będą brały górę, phi! to tylko może pomóc całej sprawie.
Po pierwsze: sarkazm połączony z czarnym humorem wylewał się z tej książki niczym kr*w z żyły, do której przypiął się akurat jakiś wampir. Kocham to, że główna bohaterka sypała uszczypliwymi komentarzami jak z rękawa, zawsze były trafione, zawsze zabawne, zawsze idealnie przełamywały panującą akurat powagę. W ogóle postać Misery da się lubić. Ja ją lubię! To wampirzyca, która niczego się nie boi (a ma wiele powodów do tego, żeby jednak było odwrotnie), zawsze wie co powiedzieć, a przy tym jest tak uroczo kobieca i delikatna.
Po drugie: Lowe Moreland to z jednej strony typowy samiec alfa, a z drugiej kochany...chciałam napisać miś, ale to nie pasuje, więc napiszę — wilczek. Mogłabym się nawet pokusić o nazwanie go książkowym mężem, bo potrafi być nie tylko stanowczy, ale też opiekuńczy, troskliwy i na swój sposób romantyczny. Jedynym jego minusem jest pewnie to, że zostawiałby wszędzie kłaczki, więc zalecam rozwagę przy decydowaniu o tym, czy ów książkowym mężem zostanie, czy nie.
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Ali Hazelwood i jestem z niego bardzo zadowolona. Autorka ma lekkie pióro, pisze barwnie, potrafi wciągnąć czytelnika w wykreowany przez siebie świat i sprawić, żeby ten nie chciał ani na moment go opuszczać. Śmiało mogę powiedzieć, że to było najlepsze romantasy, jakie czytałam (może nie było ich wiele, ale mam ich na swoim koncie na tyle, że mogłam pokusić się o takie porównanie).
"Bride" to książka, która łączy motywy enemies to lovers oraz slow burn i wierzcie mi, że tempo rozwoju relacji głównych bohaterów jest tu idealne. Nic tu nie dzieje się za szybko ani za wolno, a sukcesywnie wprowadzane są postępy w znajomości wilkołaka i wampirzycy. Z każdą kolejną stroną robi się coraz bardziej hot, jeśli chodzi o związek tej dwójki, natomiast jeżeli chodzi o wątek kryminalny, również posuwamy się w sprawie do przodu. Jednym słowem: nudy nie ma!
To idealna książka nie tylko na halloweenowy czas, ale w tym okresie zdecydowanie wpasowuje się w spooktoberowy klimat. Ja jestem zachwycona tym, co przeczytałam, bawiłam się wprost doskonale! Uśmiałam się, motyle w brzuchu pofruwały, przełamałam swoją awersję do wampirzych powieści, a przede wszystkim przeczytałam historię, której treść sprawiła mi mnóstwo radochy.
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2024-10-09
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 480
Tytuł oryginału: Bride
Tłumaczenie: Kaja Burakiewicz
Dodał/a opinię:
zaczytania
Nowa powieść autorki światowego bestsellera The Love Hypothesis Czy młoda naukowczyni będzie zmuszona poddać próbie najgłębiej skrywane teorie na...
Ekspedycja na zamarznięte pustkowia Arktyki sprawi, że między dwojgiem rywalizujących naukowców rozgorzeje płomienne uczucie. Mara, Sadie i Hannah są...