Ostatnia siostra, ostatni tom. Żałuję, bo przygoda z Wrightami była piękna.Sutton, młoda wdowa jednocześnie pragnie tkwić w żałobie i z niej wyjść. Po ponad roku od tragicznej śmierci męża robi pierwszy krok ku własnemu szczęściu, następnie cofa się o dwa. Targa nią mnóstwo skrajnych emocji, co w tej sytuacji jest zupełnie zrozumiałe.Obok Sutton cały czas trwa David - taki dobry duch, facet z sercem na dłoni, który jednak ma jakieś tajemnice i przeszłość. Cierpliwy, wyrozumiały, w końcu dostrzeżony.I jak w każdym tomie tej serii - coś się musi skomplikować, coś zawalić, by na końcu zabłysło szczęście.To historia inna niż poprzednie. Mamy tu do czynienia z ogromną miłością, której kres zadała śmierć, a jednocześnie otwieraniem się na życie, któremu odebrano sens.Czyta się dobrze, choć zdecydowanie za szybko. Rozterki bohaterów są namacalne, przeżycia głębokie, seks odczuwalny dla czytelnika. Cóż... polecam. Ja do tej serii na pewno wrócę, choć pewnie ominę dwa pierwsze tomy.
Bardzo życiowa historia, o karierze, rodzinie, miłości, przyjaźni i wrogach. Przez sześć tygodni kochaliśmy się z Austinem Wrightem do szaleństwa i pozostało...
Pełna emocji opowieść o tym, jak przyjaźń zmienia się w miłość. Byłam po prostu siostrzyczką jego przyjaciela. Ale on zawsze był dla mnie kimś więcej...
"Ale jej wzrok był pusty, kiedy na mnie spojrzała.
- Sutton.
- Powinieneś wyjść - powiedziała.
- Proszę, pozwól mi wyjaśnić. Moi rodzice...
Podniosła rękę.
- Nie. Po prostu... po prostu wyjdź.
- A co z nami? - wykrztusiłem. Ledwie mogłem oddychać, czekając na odpowiedź, której się spodziewałem.
- Jakimi nami?
Poczułem, jak na pierś spada mi dziesięciotonowy ciężar.
Po policzku spłynęła jej łza i Sutton ją starła.
Dystans między nami się powiększył.
- Nie wiem, kim jesteś, David - szepnęła, a głos jej się w końcu załamał. W końcu przeniknął do niego ból. - Nie ma żadnych nas.
Łomot.
Odgłos zamykającego się jej serca.
Trzask.
Odgłos pękającej ziemi, która otwierała się i mnie pochłaniała.
Pstryk.
Tak brzmiała moja nowa rzeczywistość. Byłem sam."
"Tego pierwszego dnia, kiedy ją zobaczyłem, zrozumiałem, że to jest ta jedyna. Mimo, że wtedy nic o niej nie wiedziałem. Spojrzała na mnie i byłem stracony. Kiedy się dowiedziałem, że jest z rodziny Wrightów, stało się jasne, że to niemożliwe. Miała męża i dziecko. Byłą kompletnie nieosiągalna. Jeszcze gorzej się zrobiło, kiedy Maverick umarł. Od tamtego słonecznego dnia wiedziałem już z całą pewnością, że Sutton Wright nigdy nie będzie moja.
Więcej