Wydawnictwo: Wydawnictwo Psychoskok
Data wydania: 2016-03-18
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 379
William Paterson jest bogaty, wpływowy i szalenie przystojny, mógłby mieć każdą kobietę, ale on pragnie tylko jej. Eliza jest studentką dziennikarstwa, która postanowiła zarobić w czasie wakacji w Londynie, pracuje tam jako kelnerka. Gdy zaczęli się spotykać, ich życie wyglądało jak w bajce, on traktował ją jak księżniczkę, rozpieszczał i uwielbiał. Szybko się zakochała. Idyllę przerwały problemy finansowe Williama oraz jego podejrzane zachowanie. Okazuje się, że jego charakter nie jest tak kryształowy, jak jej się wydawało. Jej ukochany okazał się psychicznie chorym mordercą, gangsterem, który ma na jej punkcie obsesję. Kiedy Eliza sobie to uświadamia i postanawia uciec, dowiaduje się, że jest w ciąży, a jej dziecku grozi niebezpieczeństwo...
Ta książka od pierwszych linijek wbiła mnie w fotel i zasiała ziarenko strachu. Autorka świetnie zbudowała napięcie. Najpierw sprawiła, że razem z główną bohaterką wpadłam w sidła Williama, żeby potem pokazać mi jego przerażające prawdziwe oblicze. To mi właśnie uświadomiło, że Eliza nie była głupią dziewuchą, która sama jest sobie winna, była po prostu zakochana.
Sama jestem matką, więc z utożsamieniem się bohaterką nie miałam żadnych problemów. Laura Kraft świetnie opisała strach i przerażenie, jakie przeżywała oraz determinację, jaką musiała wykazać się Eliza, powiem więcej, opisała to tak, że autentycznie bałam się o bezpieczeństwo małego Aleksandra.
Akcji w książce jest dużo, ale nie czuje się przy tym chaosu i zmęczenia. Fabuła jest nieprzewidywalna, a koniec aż się prosi o kontynuację. Dialogi, niestety, są dość płytkie i niewiele wnoszą do książki, nad tym autorka musi trochę popracować, jednak nie umniejszyło to przyjemności, z jaką przeczytałam jej debiut.
„Urok” jest świetnym tyglem gatunkowym, znajdziemy tu wszystko, od mrożącego krew w żyłach thrillera, aż po piękny romans, a wszystko zaprawione delikatnym, aczkolwiek dość podniecającym, erotykiem. Nic nie chrzęści, nic nie zgrzyta, wszystko świetnie ze sobą połączone, co sprawiło, że jak zaczęłam czytać, to przepadłam z kretesem. Napisana lekkim i przystępnym językiem, jednocześnie pełna pożądania i niebezpieczeństwa sprawia, że nie można się od niej oderwać.
Laura Kraft w swojej książce jednocześnie ostrzega czytelnika przed grożącym niebezpieczeństwem i daje nadzieję, że nawet z najgorszej sytuacji można znaleźć wyjście. Jeżeli masz ochotę na porywający romans z dreszczykiem, to ta książka jest dla Ciebie!
Opinia pochodzi z bloga http://www.posredniczkaa.pl/
Przeczytane:2016-06-03, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam, Pdf/ebook - MAM,
„Róża dla róży. Jesteś jak oddech. Nie da się bez Ciebie żyć (...) Jesteś moją magią. Rzucę ci do stóp cały świat. Dla Ciebie zabiję, dla Ciebie stopię kraty i kajdany, dla Ciebie wyjdę z każdej otchłani. Będę Cię gonił całe życie. Odzyskam Cię, oboje się odzyskamy. Już niedługo. Z każdym dniem kocham Cię bardziej. Czuwam nad Tobą. Do zobaczenia, moje kochanie”. Str. 377
Eliza chcąc zarobić na studia, wyjeżdża do Londynu. W barze, w którym pracuje jako kelnerka, poznaje przystojnego, wpływowego i nieco tajemniczego Williama, z którym nawiązuje romans, ostatecznie jego owocem jest synek Olek. Niestety Eliza jest zmuszona uciekać przed ojcem własnego dziecka. Dlatego zmienia swoje nazwisko, przeprowadza się do niewielkiej miejscowości na Pomorzu oraz zrywa kontakt z najbliższymi, aby ona i jej synek mogli być bezpieczni.
„Jak głupia gęś uwierzyła, że spotkała księcia z bajki, a tacy przecież nie istnieją”. Str. 90
Norbert trzydziestopięcioletni żołnierz, po traumatycznych przeżyciach na misji w Afganistanie decyduje się przejść na wojskową emeryturę. Postanawia zacząć żyć na nowo w Jaśminowie. Los sprawia, że na jego drodze stają Eliza i Olek.
„Pomyślał, że w tej kobiecie jest coś wyjątkowego. Nie chodziło tylko o urodę. Miała w sobie jakiś urok, który sprawiał, że chciało się z nią przebywać”. Str. 117
Książka podzielona jest na dwie części: na to, co dzieje się obecnie oraz wspomnienia sprzed kilku lat. Natomiast fabuła osadzona jest w Londynie, Italii oraz na Pomorzu. Jest to bardzo dobrze skonstruowane, ponieważ autorka płynnie przechodzi z czasów współczesnych do retrospekcji z przeszłości. Czytając, nie sprawiło mi większych trudności odnalezienie się w danej sytuacji. No i muszę przyznać, że powieść wciąga od pierwszych stron. Jest intryga, tajemnica, zauroczenie, zamach bombowy i… „rytuał”. Tak. Kraft wplotła w fabułę informacje o pewnym „rytualne”, który sięga przodków Williama i jest ogromnie powiązany z jego majątkiem. Naprawdę wiele się dzieje w fabule.
„Znowu była jak zaszczute zwierzę. Znowu musiała walczyć o swój skarb. Zadbać, aby nic mu się nie stało. I znowu musiała uciekać. Była sama”. Str. 5
Po przeczytaniu książki nasuwa się pytanie, czy można się zakochać w kilka tygodni? Osobiście nie wierzę w wakacyjną miłość, dla mnie jest to po prostu zauroczenie, któremu może towarzyszyć nagły wybuch namiętności, który notabene z czasem się wypala. Przecież nie sposób jest poznać drugą osobę w ciągu kilku tygodni. Pisarka jednak przedstawiła, że ktoś jednak się zakochał, ale miłością obsesyjną i niebezpieczną.
Kolejna sprawa to to, że piękna powierzchowność często może być bardzo uciążliwa i uroda może stać się przekleństwem. Tak, dobrze czytacie. O tym, co znaczy być niemalże doskonałym, przekonała się główna bohaterka powieści. Myślę, że autorka celowo nakreśliła idealną postać, aby w ten sposób przedstawić nam, że człowiek o niezwykłej urodzie może mieć z tym tytułem związane nieprzyjemności. Pytanie tylko, czy w prawdziwym życiu istnieją takie chodzące ideały?
„Czasami wolałabym być grubą ropuchą albo, żeby faceci w ogóle nie istnieli (…) Ta uroda to przekleństwo - powiedziała ze łzami w oczach. - Nie pozwala mi normalnie żyć. Całe życie jestem traktowana jak przedmiot pożądania”. Str. 216/219
Urok to debiutancka powieść autorki, która pisze pod pseudonimem Laura Kraft. Styl pisania pisarki jest lekki i obrazowy, nie męczy czytelnika, dlatego książkę czyta się przyjemnie. Przyznam, że troszeczkę zabrakło mi dopracowania postaci i ich profili psychologicznych. Wydaje mi się, że Kraft zbyt powierzchownie ich wykreowała. Wiemy, że są niemalże doskonali, że ciągną się za nimi widma z przeszłości i na tym koniec. A przecież Eliza została przedstawiona najpierw jako młoda dziewczyna, a potem matka chroniąca swoje dziecko. Jak wiadomo kobieta, która staje się matką, przechodzi swego rodzaju „przemianę”. Druga sprawa to dialogi, które są dosyć płytkie i nie pozwalają czytelnikowi na domysły. Mamy wszystko elegancko podane na tacy, ale raczej nie o to tutaj chodzi. Prawda? Nie mówię, że wszystkie takie są, ale niestety się zdarzają. Niektóre sceny były mało realne. Wyłapałam kilka literówek, ale jest ich niewiele i w zasadzie, aż tak bardzo nie rzucają się w oczy. Co jeszcze nie do końca mi się podobało i współgrało, to religijność głównej bohaterki i bardzo śmiałe sceny erotyczne, które w zupełności ze sobą nie pasują. Moim zdaniem to są jedyne minus tej lektury.
Muszę jeszcze napisać, że bardzo spodobała mi się oprawa graficzna książki. Wydaje mi się, że jest to jedna z lepszych okładek, o którą postarało się wydawnictwo. Fabuła jest bardzo ciekawa i intrygująca. Zakończenie zaskakujące i myślę, że w przyszłości, będziemy mogli przeczytać kontynuację. Urok opowiada o losach ludzi, którzy byli boleśnie doświadczeni przez los i starali się ułożyć życie na nowo. Autorka na ich przykładzie daje nadzieję, że lepsze jutro może nastąpić. Nie będę nikogo oszukiwać, nie jest to wybitne dzieło, aczkolwiek autorka ma potencjał, który mam nadzieję w przyszłości wykorzysta. Warto wspomnieć, że książka (póki co) sprzedawana jest wyłącznie jako e-book. To literatura zdecydowanie dla pań.