Lubię powieści obyczajowe i nie wstydzę się tego, że zaczytuję się w książkach kierowanych właśnie do kobiecej części społeczeństwa. Nie lubię jednak historii zbyt wydumanych, nierealnych, skupiających się tylko i wyłącznie na przeciętnych romansach, powtarzających powszechnie znany schemat. Z tego względu cenię powieści Anny Karpińskiej, za każdym razem potrafią mnie zaskoczyć pomysłem na fabułę i jej poprowadzeniem, prawdziwością wydarzeń i bohaterów. Nie inaczej było i tym razem. Szukając przystani z miejsca zdobyło moje serce.
Wanda ma wszystko poukładane, dzieci są dorosłe, jej zostały dwa lata do upragnionej emerytury. Kobieta nie może się doczekać, marzy o wyjeździe nad morze Śródziemne. Chce poczuć smak luzu i wolności. Jednak los ma wobec niej inne plany. Wkrótce dowiaduje się, że zostanie babcią. Nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby nie, delikatnie mówiąc, nieodpowiedzialność jej córki. Wkrótce Wanda stanie się dla dziewczynki matką, a o braku zobowiązań będzie mogła jedynie pomarzyć.
Anna Karpińska jak zwykle zaskoczyła mnie niezwykle przemyślaną historią i kreacją głównej bohaterki. Swoją powieść autorka oparła na skomplikowanych rodzinnych relacjach. Pokazała jak wiele krzywdy może wyrządzić pobłażanie zachowaniom dziecka, wyręczanie go w obowiązkach, jak wychowanie rzutuje na późniejsze działania w dorosłym życiu.
Niezwykle trafny jest także tytuł cyklu, czyli Rodzinne roszady. Autorka bowiem serwuje historię napisaną przez samo życie. Ukazuje prawdziwe problemy i przewrotność losu. Nie ma tutaj zbędnego lukru, bo i życie nie jest przecież nim przepełnione.
Mimo że akcja książki nie ma zabójczego tempa, często ukazywane są retrospekcje z życia głównej bohaterki, to przez powieść po prostu się płynie. Wydarzenia z życia Wandy i jej rodziny to prawdziwy emocjonalny rollercoaster, a mnie nie raz i nie dwa stanęło wręcz serce, a w oczach zalśniły łzy.
Anna Karpińska jak nikt inny potrafi wykreować fantastyczne bohaterki. Jej postaci są prawdziwe do bólu. Z jednej strony pała się do nich sympatią, z drugiej nie można uwierzyć w ich działania. Niektóre z postaci są antypatyczne, budzą niechęć. Właśnie dzięki temu ta książka jest tak prawdziwa, a wszystkie zakręty fabularne przyprawiają o szybsze bicie serca.
Szukając przystani to gratka dla wszystkich miłośników powieści obyczajowych. Niezwykle cieszy mnie, że już trwają prace nad kolejnym tomem i z niecierpliwością czekam na jego wydanie.
Drugi tom cyklu "Pamiętaj o mnie", który skradł serca czytelniczkom. Ta historia zostaje w pamięci na długo. I bohaterka, której decyzje...
Siedemnaście lat temu Karol zgodził się oddać swojemu bratu bliźniakowi brzemienną w skutkach przysługę, która miała nigdy nie ujrzeć światła dziennego...