To już moje dziesiąte spotkanie z Charlotte Link i jej kolejną powieścią pt. '' Ostatni ślad '' . Jest to bardzo dobra lektura , jednak nie rewelacyjna . Czytanie zaczynamy od wizyty w sądowej kostnicy towarzysząc pewnej prostytutce która została poproszona o identyfikację zwłok innej dziewczyny , jak się okazało , również prostytutki . No no no , myślimy sobie nieźle się zaczyna , od trupa . Co jest pewną nowością w twórczości tej autorki , ponieważ u niej trup to sprawa drugorzędna i najczęściej pojawia się zdecydowanie później . Jednak póki co musimy obejść się smakiem , gdyż pani Link porzuca zamordowaną w bestialski sposób prostytutkę i prezentuje nam Elaine Dawson , młodą lecz zahukaną i zakompleksioną szarą mysz , która na co dzień zajmuje się opieką nad kalekim sparaliżowanym bratem . Okazuje się że owa Elaine po raz pierwszy od bardzo długiego czasu wybrała się w podróż samolotem . Miała polecieć do Giblartaru na ślub swojej koleżanki z dziecięcych lat . Niestety z powodu złej pogody wszystkie loty zostały odwołane , a po Elaine zaginął wszelki ślad . Trochę więcej możecie się dowiedzieć z opisu chociażby tutaj na L.C tradycyjnie przy książce , lub z relacji i opinii innych czytelników . Moja opinia na temat tej książki jest dobra , jednak parę rzeczy mi że tak to nazwę '' zazgrzytało '' . Mianowicie nieodparte wrażenie że w książce jest za dużo postaci , a każda z nich ma swoje za uszami . Lubię psychologiczno obyczajowe dokładne portrety osobowościowe w wykonaniu Charlotte Link , jednak w tym wypadku odczułam jakiś przesyt . Za dużo tym razem tej psychologii , a co gorsze , zbyt '' łopatologicznie '' . Za dużo problemów , za dużo '' porad '' , wręcz niemal moralizatorstwa . A jeśli nawet jeszcze nie , to już bardzo blisko . Bo co my tutaj mamy . Ułomność fizyczna i emocjonalna , problem zdrad i niemożności porozumienia w małżeństwie . Kłopoty z synami , dorastającymi nastolatkami , oraz z brakiem kontaktów z biologicznym synem . Problem porzucenia syna przez niedojrzałą do macierzyństwa studentkę . Problem wyborów i ich braku . Problem stręczycielstwa i zniewalania kobiet . Po prostu wszyscy mają problemy , co jeden to większy i gorszy . Zabrakło mi tutaj chociaż jednego '' normalnego '' , chociażby chwilowo szczęśliwego , albo chociaż zadowolonego człowieka . Nie podobało mi się też zakończenie . Czytałam ją do czwartej rano , tak się zanurzyłam w tych wszystkich '' nieszczęściach '' , że nie mogłam się oderwać . A koniec mnie całkowicie rozczarował . Ktoś tu napisał że balon rósł rósł i pękł . Ja miałam podobne odczucia na końcu . Balon nadmuchany do ogromnych rozmiarów tymi wszystkimi ludźmi i ich nieszczęściami , a potem paf...i w dłoni został mi tylko ...sznurek ? Jednak książkę polecam . Jeśli ją trochę '' przefiltrujemy '' okaże się całkiem przyzwoitą lekturą .
Niemcy 1914. W Europie wrze. W rodzinnym majątku Degnellys w Prusach Wschodnich życie toczy się jeszcze normalnie. Przede wszystkim 18-letnia córka...
W niewielkim, sennym, nadmorskim miasteczku w północnej Anglii zostaje w wyjątkowo bestialski sposób zamordowana studentka. Parę miesięcy...