No, no, ale się działo. Prokurator Sawicka mimo, że chwilami mnie irytuje to jednak ją lubię. Dzieciństwo zaważyło na jej dalszym życiu, niesie jego ciężar na plecach przez trzydzieści lat. Nie dziwię się, że gdy nareszcie pojawia się okazja nie omieszka rozwiązać starej sprawy radykalnie. Ile jesteśmy gotowi zrobić dla drugiej osoby? Jakie to będzie miało konsekwencje? Czy było warto? Szukajcie odpowiedzi podczas lektury. A zakończenie to majstersztyk, który sygnalizuje, że w następnym tomie możemy spodziewać się jazdy bez trzymanki.
Ada Czarnecka: rudowłosa profilerka z ciętym językiem, powszechnie znana jako leń o wyjątkowo niskiej empatii, notoryczna spóźnialska i miłośniczka...
Nie zawaha się przekroczyć granicy, zza której nie będzie powrotu ,,Szach-mat". Te słowa słyszy Sawicka, gdy Lis pokazuje jej nagranie, na którym widać...
– Jesteś w naprawdę marnym położeniu. Zginiesz [...] Nie mogę się doczekać, aż usłyszę twoje ostatnie tchnienie.
– Nie usłyszysz, jak wydaję ostatnie tchnienie. Obiecałam sobie, że jak znudzi mi się życie, to polecę do Hiszpanii i wydam ostatnie tchnienie na jakiejś zajebiście piaszczystej plaży, popijając drinki z palemką – odparła Sawicka.
Więcej