Amundsen, ach ten Amundsen.
Jest to na pewno postać bardzo odważna, która dążyła do spełnienia swoich marzeń, nawet kiedy nie podobało się to innym. Dążył do tego, bo czuł, że tylko to w pełni usatysfakcjonuje go w życiu. Nie chciał siedzieć bezpieczny w ciepełku. Chciał poznawać świat i to te zakątki najniebezpieczniejsze, gdzie nikt jeszcze nie dotarł. Chciał zapisać się na kartach pamięci jako ktoś sławny, ale przede wszystkim chciał doświadczyć przygód. Mróz, wiatr i inne niesprzyjające i groźne warunki atmosferyczne nie jednego przestraszyłyby i pewnie złamały. Jemu dodawało to sił. Hartował swój charakter. Chciał tego, nie zwracał uwagi na niebezpieczeństwo. Dla niego to słowo nie istniało. I choć jedna z wielu wypraw była dla niego ostatnią wyprawą można rzec, że jeszcze w dość młodym wieku, to treść, którą przekazał nam autor w książce ,,Cześć, tu Amundsen" ukazuje, że czuł się spełniony. Osiągnął to, czego pragnął.
To jest kolejny tom serii Genialni Odkrywcy Maxa Czornyja. Autor w wyjątkowy sposób ukazuje nam sławne postaci. Szczerze to ta historia w pewien sposób mnie wzruszyła. Podziwiam silną wolę naszego bohatera, jego odporność psychiczną i fizyczną, jego zawziętość i pozytywne myślenie mimo trudnych warunków, jego odwagę i chęć pomocy drugiemu człowiekowi. Czy wiedział, że szukając ludzi, którzy zaginęli, straci swoje życie? Nie wiedział, ale też na pewno nie żałował.
Książka opowiada życie Amundsena od samych początków do jego śmierci. Piękne ilustracje nadają tej książce niesamowitego efektu. Jestem zachwycona tą historią, choć smutno mi po jej przeczytaniu. Jednak, żeby nie ci sławni ludzie, my byśmy teraz nie wiedzieli wielu rzeczy.
Z niecierpliwością czekam na kolejny tom. Jesteśmy z Wojtusiem ciekawi, kogo przedstawi nam Max w kolejnej części.
Cześć, tu Kolumb. Krzysztof Kolumb. Genueńczyk. A może jednak Polak? Syn króla Władysława Warneńczyka? No wiecie, tego z sześcioma palcami... A jeśli o...
WYDARZENIA W TEJ KSIĄŻCE SĄ OPARTE NA FAKTACH. PRAWDA BYWA BARDZIEJ PRZERAŻAJĄCA OD NAJWYMYŚLNIEJSZEJ FIKCJI. Amon Göth uważał się za pana życia i śmierci...