Dzisiaj recenzja powieści, która pochłonęła moją słowiańską duszę od pierwszej strony, a moje słowiańskie serce otoczyła kokonem zainteresowania i zachwytu.
On zakonnik, by ją ratować wyrzeka się zakonnego habitu, ona pewna siebie młoda dziewczyna, która pragnie otoczyć opieką i wychować swojego małego braciszka ( czy na pewno braciszka?). Losy Żywki i Sambora plotą się ze sobą jak nici na wrzecionach życia sprawiając, że ich problemy i życiowe losy zainteresują każdego czytelnika, który kocha powieści z historią i słowiańszczyzną w tle.
Pisarka w niezwykle ciekawy sposób przedstawiła związek dwojga ludzi. Chrześcijanina, wierzącego w Boga i dziewczyny, której sercu wciąż bliskie są słowiańskie bóstwa, wierzenia i przesądy.
No właśnie, to co równie mocno zainteresowało mnie w tej powieści to fenomenalnie przedstawiony świat ludzi żyjących w XIII wieku, słowiańskich obrzędów czy wierzeń, a nawet przyśpiewek. Ich mentalność i codzienne życie.
Mamy w tej powieści szeroki rys historyczny dawnej Żywiecczyzny, do której na kartach książki przenosi nas pisarka. A niezwykle lekki i barwny język, jakim powieść jest napisana sprawia, że czujemy się tak, jak byśmy wraz z głównymi bohaterami tam byli i przemierzali te tereny.
Jest to pełna emocji powieść o marzeniach, o uczuciach, targanych przez życiowe wichry. Powieść, w powstanie, której, ma wrażenie pisarka włożyła swoje, całe serce. Słowiańskie serce.
Wydawnictwo: Szara Godzina
Data wydania: 2024-10-17
Kategoria: Historyczne
ISBN:
Liczba stron: 368
Dodał/a opinię:
Zaczytanyzakatek
Żywiecczyzna, XIII wiek. Zima w górach jest surowa i codzienność wystawia ludzi na ciężkie próby. Nocą, gdy ktoś próbuje wtargnąć do domu Żywki, kobieta...