Płonące dziewczyny

Ocena: 5.64 (14 głosów)
opis

Tak to już jest, że jak człowiek zabiera się za czytanie pewnego gatunku książek, to zrobi wszystko, żeby w tym gatunku jak najdłużej pozostać. Nie inaczej było w przypadku najnowszej, czytanej przeze mnie powieści C.J Tudor, którą bardzo cenię od czasu przeczytania „Kredziarza”.

Autorka nadal pozostaje i sprawnie porusza się po tematyce, w której jest naprawdę dobra.  Nie odważyłabym się jej chyba nazwać żeńską wersją Kinga. Fakt faktem, nieco jej do niego brakuje, ale tworzy równie niesamowite historie oraz Stawarza postaci w tak ogromnym stopniu podobne do zwykłych ludzi. Widać przy tym, że dłużyzny, jakich czasem dopuszczają się wobec książek inni autorzy, są jej obce, ale posiadła inną, bardzo cenną umiejętność: potrafi zbudować scenę oraz panujący w niej nastrój przy pomocy zaledwie kilku, niezbyt rozbudowanych zdań.

Czytelnik ma tym łatwiejszy dostęp do historii, w którą bez większych przeszkód udaje mu się wciągnąć. Głównie dzięki bardzo plastycznemu językowi, bliskiemu większości czytelników.

Jej książki nie niosą ze sobą żadnego ważnego dla świata, życiowego przesłania. Może tylko mówią: bądź najlepszą wersją siebie, żyj najlepiej, jak potrafisz, pomagaj ludziom, ale zachowaj przy tym prawo do popełniania błędów i posiadania własnych tajemnic. Wydaje się to równie ważne, co apele o ratowanie naszej planety, odszukiwanie naszego wewnętrzno dobra, czy egzystowanie zgodne z powolnym nurtem naszego życia.

W najnowszej pozycji zatytułowanej „Płonące dziewczyny”, autorka, choć jak sama zaznacza w posłowaniu, nie jest osobą zbyt religijną, opisuje życie pastorki Jack Brown i jej nastoletniej córki, Flo.  Korzystała w tym celu z wielu rad i fachowej pomocy, a jej wydana podczas lockdownu książka cieszyła się niemałym powodzeniem. Tak przynajmniej wynikało to z jej słów.

Życie nie szczędziło obu kobiet; obie wielokrotnie miały kłody rzucane pod nogi. Obie zdają się chcieć wierzyć, że osadzenie w niewielkiej wsi, choć podobno chwilowe, da im trochę wytchnienia. Od samego początku jednak dużo się dzieje. Sprawdza się stare powiedzenie, które autorka wspomina także w snutej przez siebie opowieści, że ludziom w małych wsiach i miasteczkach wydaje się, iż wszyscy doskonale się znają i wiedzą o sobie wszystko. Tymczasem, jakby na to nie patrzeć, każdy ma tam coś do ukrycia. Łącznie z pastorką i jej córką. Poruszając się, niczym ślepiec po polu minowym, czasem zgodnie z nurtem rzeki, który nadaje bieg zdarzeń, czasem wbrew niemu, Jackie odkrywa bolesna prawdę. Nie tylko o innych ludziach, ich mniejszych i większych układach, okrucieństwach, których się dopuścili, albo kłamstwach, które sto razy powtarzane zaczęły być oficjalnie uznawaną wersją prawdy. Pastorka, zgłębiając tajemnice wioski Chapel  Croft, dowiaduje się mnóstwa prawdy o innych ludziach, a także o sobie samej, o ludziach, zdarzeniach i rzeczach, od których próbowała kiedyś uciec. W tle pojawiają się przesądy ludzie, egzorcyzmy, oskarżenia o pedofilię, okrucieństwo wobec ludzi oraz wątki homoseksualne. Jak na tak małą wieś, bardzo dużo się tam dzieje.

W czasie, gdy pastorka obejmuje tam parafię, dochodzi do kilku morderstw, w które zamieszane są miejscowe rodziny oraz ważne dla społeczeństwa i pojedynczych ludzi postaci.

Sama pastorka mierzy się z wieloma tajemnicami ze swojego życia. Przekonuje się na własnej skórze, że nic nie jest proste, każdy, nawet ona i Flo, ma wiele do ukrycia, a odkrycie kart może ludzi wiele kosztować.

W tle co i rusz pojawiają się zaś postaci zrobione ze słomy oraz widma zmarłych dziewcząt, które wywołują ciarki na skórze.  Tak, autorka potrafi straszyć swoich czytelników. Wielokrotnie udało się jej to udowodnić.

Autorka wplata w tekst cytaty z biblii, opisuje codzienne życie pastorów na prowincji, wplata w historię wierzenia oraz przesądy żyjących w małych wioskach ludzi. Buduje napięcie, które towarzyszy nam od niemal pierwszej do ostatniej strony, sprawdza, czy mamy wyjątkowo wytrzymale nerwy, fundując nam sceny jakby żywcem wyciągnięte ze znanych horrorów.

Trudno czasem nie podskoczyć przy lekturze, nie rozejrzeć się nerwowo po domu, nie zacząć nasłuchiwać odgłosów dochodzących z korytarza, czy nawet nie mieć – jak w moim przypadku – strasznych snów, z których człowiekowi ciężko się wybudzić.

Usłyszałam zarzuty wobec tej historii, że jest nudna. Cóż, wiele chyba zależy od samego czytelnika, jego wrażliwości oraz charakteru, bo ja – przyznam się szczerze – nie nudziłam się wcale. Ani przez chwilę. Zakończenie tej historii kompletnie mnie zaskoczyło, w pozytywnym sensie. I trochę żałuję, że była taka krótka, bo nie przeszkadzałoby mi, gdyby objętościowo była nawet dwa razy większa.

Informacje dodatkowe o Płonące dziewczyny:

Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 2021-07-28
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788381436632
Liczba stron: 464
Tytuł oryginału: The Burning Girls
Dodał/a opinię:

Tagi: bóg

więcej
Zobacz opinie o książce Płonące dziewczyny

Kup książkę Płonące dziewczyny

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Inne książki autora
Kredziarz
C.J. Tudor0
Okładka ksiązki - Kredziarz

W mrocznych zakamarkach ludzkiego umysłu kryją się najbardziej fascynujące koszmary i tajemnice. Rok 1986. Eddie i jego przyjaciele dorastają w sennym...

Spojrzenie w mrok. Jedenaście odcieni makabry
C.J. Tudor0
Okładka ksiązki - Spojrzenie w mrok. Jedenaście odcieni makabry

Nowa książka autorki Kredziarza. Skrzypienie desek podłogi, dreszcz przebiegający po plecach, poczucie, że ktoś skrada się za plecami... Przygotujcie...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Koniec mapy
S.J. Lorenc
Koniec mapy
Ostatnie zadanie
Grzegorz Kozera ;
Ostatnie zadanie
Silesius
Henryk Waniek ;
Silesius
Ocaleni z Drohobycza
Katarzyna Skopiec
Ocaleni z Drohobycza
Biały mróz
Zdzich Wojtaś
 Biały mróz
Kochana córeczko
Anna Siedlecka ;
Kochana córeczko
Amor w bibliotece
Anna Wojtkowska-Witala ;
Amor w bibliotece
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy