W gatunek komedii kryminalnych wprowadziła mnie właśnie Olga Rudnicka. Pierwsza jej książka jaką przeczytałam było Diabli nadali i po nie przepadłam! Totalnie zakochałam się̨ w książkach autorki (zdecydowaną większość́ przeczytałam) i dzięki niej również̇ w komediach kryminalnych. Sięgając po jej książki wiem, że zabawa będzie przednia i nie inaczej było tym razem.
Dwie Lewe ręce to już trzecia książka z tego cyklu wydana w tym roku, więc widać, że autorka nie próżnuje. Matylda jest byłą bibliotekarką, dziś spełnioną kobietą sukcesu, prowadzącą własną agencję detektywistyczną. No dobra może trochę przesadzam, jej firma dopiero zaczyna, ma braki kadrowe a wynajęty lokal… no cóż, pozostawia trochę do życzenia. Jej pierwszą klientką będzie była szefowa, sprawa wydaje się być prosta – obserwacja małżonka, który zniknął naście lat temu, jednak Matylda czuje, że ten temat „śmierdzi jak skarpetki komisarza Tomczaka”. Czy ma rację – polecam przekonać́ się samemu 😈
Szkoda mi było, że nie pojawiła się jedna z moich ulubionych postaci z tej serii czyli komisarz Antoni Marecki. Tzn. Antoni Marecki był, ale nie taki jaki powinien być i na jakiego czekałam. Więc w sumie był, ale jednak nie był, a na domiar tego w sukience!
Przezabawne dialogi, niespodziewane sytuacje i nietuzinkowi bohaterowie – to zawsze charakteryzuje książki Pani Olgi, a do tego wszystkiego dodajcie zagadkę kryminalną, która nie jest potraktowana po macoszemu i macie przepis na idealną komedię kryminalną, którą serdecznie wam polecam.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2021-11-23
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 360
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
RudaMara
Przed wejściem trzęsło się portkami, po wyjściu gaciami, pomyślała na wspomnienie czasu, gdy stawiała pierwsze kroki w zawodzie pod skrzydłami Salomei Gwint.
Czarna komedia z wątkiem kryminalnym. Marta i jej przyjaciółka Aneta znajdują dwa trupy i z różnych powodów zamiast zgłosić sprawę na policję.....
Nie ma głupich zleceń, są tylko wadliwi klienci. Detektyw Dominiczak jedzie na spotkanie z kolejnym zleceniodawcą. Sytuacja nie należy do przyjemnych,...
Ludzie bardziej tępią donosicielstwo niż złodziejstwo, pomyślała smętnie. Ot, taki życiowy paradoks.
Więcej