Nina ma idealne życie. Kochanego męża, cudownego syna i piękny dom. Niestety życie bywa przewrotne i Nina traci ukochane osoby.
Nina nie może otrząsnąć się po stracie. Zamyka się na cały świat. Aż pewnego dnia znajduje w skrzynce zdjęcie swojego syna. Czy to możliwe, że jednak żyje?
Minka urodziła się w piwnicy i poza nią nie zna świata na zewnątrz. Kiedy ma 7 lat traci mamę. Teraz ona musi przejąć obowiązki mamy. Chce, żeby "wujek" był z niej zadowolony.
Diana jest matką, której dziecko zostało uprowadzone. W obliczu tragedii rozpadło się jej małżeństwo. Podobnie jak Nina, zostaje sama.
Co łączy te trzy historie?
"Zapisane we krwi" to debiut literacki @a.e.szumska_strona_autorska . Książka jest króciutka, ja bym powiedziała, że nawet za krótka. Fabuła jest ciekawa i ma duży potencjał. Podoba mi się wieloosobowa narracja i różne perspektywy czasowe. Oprócz teraźniejszych wydarzeń cofamy się w czasie o miesiąc i śledzimy wydarzenia, które doprowadziły do tragedii.
Napięcie rośnie w miarę czytania i można się wciągnąć w tę fabułę. Historia przepełniona jest emocjami. Ból, samotność, strach wychodzą z każdej strony.
Jedno małe "ale", mam do języka. Jest dla mnie za sztywny, zbyt ugrzeczniony, co najbardziej rzucało mi się w oczy przy dialogach. Moim zdaniem są one mało naturalne.
Najciekawsze postaci według mnie to Minka i Diana. Szkoda, że autorka nie rozbudowała ich historii trochę bardziej. Minka, cierpiąca na syndrom sztokholmski, dla której oprawca był całym światem. Która nie znała życia poza piwnicą. Diana cierpi od urodzenia na zaburzenia psychiczne. Potrafi się jednak świetnie maskować. Nikt właściwie nawet nie podejrzewa, że coś jej dolega.
Przyznajcie, że brzmi interesująco.
Podsumowując, "Zapisane we krwi" to ciekawy debiut, na który warto zwrócić uwagę.
Każde wspomnienie może być pułapką. Każdy sekret – wyrokiem. Diana Minska nie pamięta wielu szczegółów z przeszłości, ale jedno jest pewne –...