Lubię kryminalne historie osadzone w starożytnych czasach. Dlatego przytuliłam powieść „Psy Egiptu” Bogusława Chraboty. Do zagłębienia się w lekturę zachęca też opis na okładce.
Egipt faraonów, tysiąc czterysta lat przed Chrystusem. Małoletnia księżniczka z azjatyckiego królestwa Mitanni wędruje na dwór faraona. Ma zostać jego kolejną żoną. W kananejskiej twierdzy Megiddo, od której wiele lat później bierze nazwę biblijny Armagedon, czeka na nią egipski poseł Mane. Do spotkania jednak nie dochodzi, ponieważ Mane zostaje zamordowany, a księżniczka porwana. Do Megiddo przybywa jednak eskortujący ją mitannijski możnowładca Haramaszi. To on przy udziale egipskiego żołnierza o imieniu Tut ("Żywy") próbuje wyjaśnić tajemnice morderstwa i porwania. Nie jest to jednak łatwe, ponieważ każdy jest podejrzany, a okrutna intryga zbiera kolejne krwawe żniwo.
Przeczytałam i co... Czuję się niesamowicie rozczarowana. Z opisu zapowiadała się pasjonująca lektura a okazało się, że jest to opowieść nietrzymająca się kupy. Mnóstwo wątków, które słabo się ze sobą łączą. Bohaterzy bladzi, bez polotu, irytowali mnie niesamowicie. Dialogi składają się na większą cześć książki są bardzo nieskomplikowane. W sumie dzięki temu powieść czyta się bardzo szybko. Ale tego chyba nie można zaliczyć na plus. Na plus trzeba przyznać, że autor ma pewną wiedzę historyczną. W ciekawy sposób wprowadza postać tajemniczej księżniczki nazwanej później Nefertiti. Ale to za mało.
Ogólnie rzecz biorąc jestem bardzo rozczarowana książką. Czuję się oszukana. Dawno nie zdarzyło się tak, żebym żałowała czasu poświęconego książce. W tym wypadku tak było. Nie polecam nikomu.
Świnia z twarzą Stalina Bogusława Chraboty to reportaż, esej i nowela w jednym. Niemniej to wciąż ta sama opowieść i ci sami bohaterowie. A w tle toczące...
Historia o młodości i przyjaźni zrodzonej w industrialnych krajobrazach Nowej Huty i mieszczańskim Krakowie. Ta książka to wbrew pozorom pełnokrwista...