To moje pierwsze spotkanie z powieścią tej autorki - wcześniej miałam okazję czytać jedynie jej opowiadania. Jak dla mnie, książkę po prostu czytało się lekko i przyjemnie. Fajerwerków tym razem nie odpalę, ale kilka miłych słów się jej należy.
Główna bohaterka, Celina, mocno nie przywiązała mnie do siebie, ale mimo to z przyjemnością sięgnę po kolejne tomy serii. Już dawno nie czytałam tak lekkiej, a jednocześnie wciągającej opowieści kryminalno-przygodowej, dodatkowo osadzonej w świecie sztuki.
Akcja przenosi czytelnika do malowniczego miasteczka Annecy we Francji, które autorka opisała w tak cudowny sposób, że automatycznie wylądowało ono na mojej liście miejsc do odwiedzenia. Urokliwe uliczki, malownicze kanały i artystyczny klimat sprawiają, że tło tej historii staje się niemal równie ważne, co sama intryga.
Fabuła rozwija się dynamicznie, nie brakuje tajemnic i zwrotów akcji, choć całość utrzymana jest w lekkim tonie, co sprawia, że książka idealnie nadaje się na relaksującą lekturę. Styl autorki jest przyjemny, dialogi naturalne. Choć nie była to powieść, która wywołała we mnie szczególne emocje, to jednak zapewniła mi kilka godzin dobrze spędzonego czasu.
Czasem właśnie takiej lekkiej, przyjemnej książki potrzeba - niezobowiązującej, ale wciąż z nutką zagadki do rozwikłania.
Weronika w wieku dziewiętnastu lat przeżyła koszmar - jej matka została brutalnie zgwałcona i zamordowana we własnym mieszkaniu. Sprawcy nigdy nie odnaleziono...
Mieli żyć długo i szczęśliwie... Przedwiośnie w Pełni. Po latach do rodzinnego miasteczka wraca Antoni z narzeczoną. Para kupuje dom, bierze ślub w kościele...