Sięgnęłam po tę książkę z czystej ciekawości, bo ciągle przyciągała mój wzrok i na pewno nie spodziewałam się, że zrobi na mnie takie wrażenie. Pierwsze parę stron raczej mnie nie zachęciło, a później nie mogłam się od niej oderwać. To było niesamowite, że angażowałam się w rozgrywki szachowe, chociaż sama nie potrafię grać w szachy. Emocje, które wprowadził autor dotyczyły widocznie czegoś innego i zdecydowanie mi się udzieliły. Postać Beth w pełni poruszyła moją duszę. Jej droga przez życie była usłana samotnością i cierpieniem, brakiem wsparcia i ogromnym talentem, który nie przysparzał jej przyjaciół. Emocje, które jej towarzyszyły zostały opisane z ogromnym wyczuciem i zrozumieniem, co stanowi ogromną wartość tej powieści. Tevis oddał osobowość bohaterki w realistyczny sposób i pozwolił na podróż w świat szachów nawet takiemu laikowi jak ja. Było pięknie,
W umierającym świecie, w którym ludzie są odurzeni narkotykami i pogrążeni w elektronicznej błogości, gdzie nie ma sztuki, literatury i nie rodzą się...
W wieku ośmiu lat Beth Harmon trafia do sierocińca. Tam wkrótce odkrywa swoje dwie największe miłości: grę w szachy i środki odurzające. Szachów...