Postaci wykreowane przez Ryszarda Ćwirleja w serii „Milicjanci z Poznania” są tak genialne, że z każdego kolejnego tomu cieszę się równie bardzo, jak z wizyty długo niewidzianych przyjaciół.
Z nie mniejszą przyjemnością odwiedzam Poznań drugiej połowy lat osiemdziesiątych, którego tak charakterystyczny klimat autor potrafi oddać po mistrzowsku. Stylem niepozbawionym rubaszności, absurdu i podszytego ironią humoru wpisuje się idealnie w ówczesną PRL-owską rzeczywistość.
W dziesiątym już tomie, zatytułowanym „Mordercza rozgrywka”, autor już na wstępie uśmierca moją imienniczkę i tajemniczego Szweda, którego celem pobytu w Poznaniu, jak się okazuje, nie były rozpoczynające się Międzynarodowe Targi. Żeby nie było zbyt łatwo autor dokłada jeszcze tajemnicze zaginięcie studentki i napad rabunkowy na znanego cinkciarza Ryszarda Grubińskiego, który takiej zniewagi nie puści płazem.
Porucznik Teoś Olkiewicz samoczynnie angażuje się w sprawę, bo przypadkiem gości w restauracji hotelowej, w której dochodzi do zbrodni, a nadzór nad śledztwem przejmuje Mirek Brodziak. Te pozornie niezwiązane ze sobą wątki w pewnym momencie zaczynają się łączyć i to w bardzo zaskakującym kontekście, by doprowadzić do jeszcze bardziej szokującego zakończenia.
Ponownie znakomicie bawiłam się w gronie milicjantów z Poznania, udając się w podróż do ówczesnych czasów i próbując wraz z nimi rozsupłać zawiłe kryminalne intrygi. Autor potrafi sprawić, że na absurdy ówczesnego systemu i przywary społeczeństwa patrzyłam z uśmiechem, ale i nie bez refleksji. Gwarantowana rozrywka na naprawdę wysokim poziomie!
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2021-10-20
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 384
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
czytanienaplatan
Ginie kobieta. Wszyscy uznają, że uciekła z domu. Ale czy młode kobiety tak po prostu pozostawiają swoje dzieci? Młody mężczyzna zostaje porwany. Jest...
Jest 19 marca 1986. Proboszcz parafii archikatedralnej w Gnieźnie dokonuje dramatycznego odkrycia. Ktoś ukradł srebrną figurę św. Wojciecha z sarkofagu...