Gwiazdor znany z Bridgertonów opowiedział o pewnym traumatycznym wydarzeniu ze swojego życia. Aktor musiał mierzyć się z homofobicznymi atakami.
fot. materiały prasowe Netflix
Jonathan Bailey to aktor wcielający się w postać Anthonego w serialu Bridgertonowie. W drugim sezonie to właśnie na jego postaci skupiał się główny wątek fabularny. Mężczyzna występuje również w serialu Fellow Traverels, który pokazuje queerowy romans między wpływowym politykiem a idealistycznym pracownikiem Kongresu. Teraz aktor zdradził, że był ofiarą ataku na tle homofobicznym.
Gwiazda Bridgertonów zaatakowana
Jonathan Bailey to aktor, który jawnie pokazuje swoją przynależność do społeczności LGBTQ+. Głośno mówi o ich prawach i uczestniczy w istotnych protestach na rzecz osób queerowych. Jakiś czas temu wziął on udział w rozmowie z brytyjskim magazynem The Standard. Dziennikarz zapytał go o to co czuje w związku z tym, że na świecie cały czas są ograniczane prawa kobiet i osób LGBTQ+. Wtedy właśnie Bailey zdecydował się opowiedzieć swoją trudną historię.
czytaj także: Bridgertonowie” 3 sezon: fabuła stała się zbyt mroczna? Zmiany w scenariuszu mogą opóźnić emisję
Aktor był w Waszyngtonie, gdzie brał udział w corocznym wydarzeniu organizowanym przez LGBTQ+ The Human Rights Campaign. Wtedy właśnie mógł spotkać się z obecnym prezydentem Stanów Zjednoczonych – Joe Bidenem. Było to dla niego wyjątkowym przeżyciem. Następnego dnia Jonathan Bailey udał się do kawiarni z założoną czapką Kampanii The Human Rights. Chwilę rozmawiał z baristką, która rozpoznała go z Bridgertonów.
Nagle podszedł do mnie mężczyzna i zapytał: „Czy jesteś sławny?”. Odpowiedziałem coś w stylu: „Jestem naprawdę sławny z tego, że zamawiam kawę”, co w sumie mogło być całkiem irytując. Ale potem [mężczyzna] wziął moją czapkę, zdjął mi ją z głowy, rzucił przez całą salę i powiedział: „Wynoś się z tej pieprzonej kawiarni, ty pedale”.
– relacjonuje aktor
Jak zdradził aktor, nic nie odpowiedział na zaczepkę mężczyzny, a jedynie podniósł czapkę i z powrotem chciał ją założyć. Wtedy usłyszał brutalne groźby i życzenia śmierci ze strony nieznajomego. Pensylwańczyk dodał, że z miejsca, z którego pochodzi, nie ma miejsca dla osób LGBT+.
W tej chwili wszystko zwalnia. Nikt nie wiedział, co ma robić, poza jedną dziewczyną, była niesamowita. Angela, podeszła, wyciągnęła telefon i powiedziała: „Nagrywam tę wiadomość. Myślę, że jesteś mile widziany w tym kraju. A to, co mówisz, moim zdaniem jest przerażające”. To wszystko działo się przez pięć minut. Następnie mężczyzna wyszedł.
– dodaje Bailey.
Po fakcie jeszcze bardziej przykrym doświadczeniem dla aktora była konstatacja, że osoby o poglądach takich jak agresor z kawiarni, często bywają przykładami dla innych: to ojcowie, wujowie, czasem nauczyciele.
Moje życie było zagrożone. Moje ciało w to uwierzyło; mój mózg jeszcze tego nie zrobił i zajęło mi trochę czasu, zanim udało mu się to nadrobić. Ale mam przyjaciół i bezpieczeństwo. Jest tak wielu ludzi, którym tego brakuje.
Dla niektórych tego typu sytuacje to smutna codzienność. Jak mówił w wywiadzie Bailey, wiele osób nieheteroseksualnych wciąż musi „żyć w szafie” i ukrywać swoją orientację seksualną.
źródło: www.standard.co.uk
Tagi: bridgertonowie,