Lorraine Brown zabiera nas we wspaniała podróż po ulicach Paryża tworząc pomiędzy kolejnymi przystankami mieszankę zachwytu i rozczarowań bohaterów.Pędząca na ślub siostry swojego chłopaka Hannah nieświadomie trafia do Paryża zamiast Amsterdamu. Pod powłoka nocy wagony pociągu rozdzielają się w dwóch różnych kierunkach.A jedynymi pasażerami jadącymi w złą stronę są Leo i Hannah.Los bywa przewrotny, a utarty szlak z poczucia bezpieczeństwa i stabilności zaczyna trząść się w posadach gdy para nieznajomych decyduje się na wspólne zwiedzanie paryskich ulic. Początkowy dystans między nimi szybko się zaciera ustępując miejsca uroczym przekomarzankom.Ta subtelna relacja jaką się obdarowali sprawiła, że polubiłam bohaterów, a ich serca z powolnego miarowego rytmu zaczęły bić szybciej.Momenty beztroskich uśmiechów i zajadania miejscowymi przysmakami mieszają się jednak z ukłuciem rzeczywistości gdy Hann i Leo odsłaniają przed sobą skrywane marzenia i bolesne wspomnienia. To zabawne jaki powiew świeżości mogą wnieść w życie przypadkowo spotkane osoby. Jeden mały gest, jedno wydarzenie może sprawić, że bierzemy pod lupę nasze dotychczasowe wybory, a uporządkowane życie pęka jak mydlana bańka.Rozsypane puzzle da się jednak poskładać na nowo. W marzenia ponownie tchnąć wiarę, a dany sobie wzajemnie czas pozwoli zdefiniować prawdziwą miłość.,,Randka w Paryżu" to książka do pochłonięcia na raz.