,,Pod wojennym niebem" to książka, która dostarczyła mi wielu emocji. Do tego jej akcja dzieje się na dwóch płaszczyznach czasowych, co bardzo lubię.
Rok 2019, w którym poznajemy Edi, która niedawno rozwiodła się i próbuje poskładać swoje życie na nowo. Przeprowadza się do Londynu, gdzie pod deską swojego mieszkania znajduje coś co ją bardzo zaintrygowało. To coś ujawnia tajemnice ludzi mieszkających w tym miejscu w latach 40 XX wieku.
Rok 1940, w którym Ruby naraża swoje życie by ratować niewinne istnienia. Ratuje ludzi spod gruzów. Towarzyszy jej Joseph i jak łatwo się domyślić tę dwójkę zaczyna coś łączyć.
Autorka skupiła się w tej książce na trochę innej stronie wojny. Nie tylko na okrucieństwie nazistów, ale przede wszystkim na ukazaniu życia prostych ludzi. Na ukazaniu różnic społecznych, które trochę zanikły po II Wojnie Światowej. W opisanej historii to Ruby była tą bogatą, ale czytając jej przygody nie miałam odczucia, że jest ,,lepszym" człowiekiem. Zawsze dostawała to czego pragnęła, a jednak kiedy trzeba potrafiła poświęcić wiele by uratować innych. Natomiast Joseph był dla mnie trochę tajemniczą postacią, a dzięki temu ciekawą.
Autorka posiada z jednej strony lekki styl pisania, a z drugiej strony historia opisana w książce skłania do refleksji. Akcja dzieje się w dwóch ramach czasowych, co uwielbiam w powieściach, zwłaszcza o tematyce wojennej. Przeplatanie teraźniejszości z przeszłością nie zawsze udaje się autorom, ale Siobhan Curham ten zabieg udał się perfekcyjnie.
Świetnie wykreowane postacie, ciekawa fabuła, klimat II Wojny Światowej... . To wszystko sprawia, że książkę czytało mi się bardzo przyjemnie. Polecam!