Literatura piękna, która niesie przyjemność z czytania i skłania do refleksji to debiut Klaudii Opuchlik - Guaramonti ,,Miasteczko Mudiflof".
Kilku charakterystycznych bohaterów, w tym tajemnicza kobieta, niosą ze sobą własną historię, przy której zgłębiona jest ich rzeczywistość. Dni z życia bohaterów mieszkających na południowym wybrzeżu pewnej wyspy zwykle przypominają poprzednie, ale raz w życiu w sieć może zaplątać się coś wyjątkowego - niebieski homar. W koronkowo utkanej fikcji literackiej poznajemy świat, który niej jest idealny, ale za to bardzo prawdziwy.
Powieść ta wykazuje się wysokim kunsztem artystycznym i dobrze przemyślaną fabułą. Potrafi trzymać do końca w dyskretnie narastającym napięciu. Każda strona budzi ciekawość, gdzie emocjonalny ton raz jest nieznośnie zagadkowy, raz sielski innym razem pełen niepokoju. Opowieść zanurzona w ciekawych dialogach, nadmorskim krajobrazie i ładnie zapakowana w mądre zdania, które uderzają z wielką mocą. Wymyka się standardowym strukturom i kiedy opada ostatnia kurtyna, która wyjaśnia szokujący finał oraz odziera historię z całej tajemniczości, nadaje jej miano genialnego plot twist. Fenomen tej książki jest taki, że otula aromatem ciasta jagodowego, choć jest tu zwiastunem smutku, dmucha w twarz wiatrem, który orzeźwia, ale też przywołuje sztormy, obejmuje aurą nasyconą kolorami, która potrafi przesłonić tę najważniejszą barwę - prawdę. Wrażliwy czytelnik, który potrafi docenić oryginalność, frymuśność tej lektury, dostrzeże nie tylko uczucia, tęsknotę, samotność, małomiasteczkowość, ale też zrozumie więcej.
Polecam powieść podaną w interesującej formie, gdzie spotyka się dorosłość z zapomnianymi marzeniami, gwarantując drogę do każdego otwartego czytelnika, by przeżyć i zinterpretować ją po swojemu.