Wiem, że to szkolna lektura i trochę mi wstyd, że nadrabiam ją dopiero po latach. Mimo wszystko czuję się rozczarowana. Przerobiłam kiedyś jej treść na podstawie opisów. Po oryginale jednak oczekiwałam dużo więcej.
Teoria pupy, gęby i łydki ma sens i choć groteskowa, to niesie ze sobą wiele prawdy. Sam Józio jest człowiekiem zagubionym (jak niejeden z nas) i irytuje czytelnik jego niezdolność do działania i przeciwstawienia się absurdom, w jakich się znalazł. Ostatecznie bohater wrasta w absurdy i sam je tworzy (mucha w bucie, gałązka w ustach żebraka). Czegoś mi w tej całej historii brakuje. Być może końcówka mogłaby być bardziej dopracowana.
Polecam, bo to lektura - poza tym mnie nie porwała.
Miłośnikom bestiariuszy i czytelnikom Gombrowicza, zarówno początkującym, jak i zaawansowanym, książeczka ta wskazuje istnienie w dziełach pisarza nie...
Seria pism zebranych Witolda Gombrowicza, powstająca pod redakcją prof. Włodzimierza Boleckiego i honorowym patronatem Rity Gombrowicz, powiększa się o...