No dobra, to przyznać się, kto wierzy w szczęśliwe zakończenia?
Gdy zobaczyłam okładkę ,,Do usłyszenia" pomyślałam, że to już przecież było. Książka skojarzyła mi się z ,,Porozmawiajmy o eksie". No i się pomyliłam, kompletnie inna historia, ale tak samo przyjemna dla ucha.
Bawiłam się przy tej książce bardzo dobrze. Główna bohaterka Swanee, która była kiedyś aktorką, teraz jest lektorką audiobooków. Za wszelką cenę stara się unikać w pracy ról z romansem w tle, bo nie wierzy w szczęśliwe zakończenia. Życie rzuca jednak kłody pod nogi, dodatkowo problemy z chorą babcią ,,zmuszają" Swan do przyjęcia bardzo dobrej finansowo propozycji nagrania audiobooka. Jest to jednak romans, do odczytania w duecie.
,,Do usłyszenia" przesłuchałam w audiobooku. Lektorka miała bardzo przyjemny głos, jedyne co mnie drażniło na pewnym etapie, to odgłosy (wibracje) przychodzących smsów, które bohaterowie wysyłali do siebie. O mały włos, a porzuciłabym tę książkę, bo trochę za dużo tego było.
Bardzo sympatyczna główna bohaterka, która nie była sklejoną na potrzeby książki osobą, a kobietą z krwi i kości ze swoimi problemami. Brak wiary w siebie, kłopoty z samoakceptacją i wypadek, który odcisnął na niej piętno.
Wątek romantyczny (o dziwo) nie wywołał we mnie tego: serio? Wszystko poprowadzone ze smakiem.
Ciepła, przyjemna i pełna humoru książka, coś lżejszego na letnie wieczory.