Monika uśmiechnęła się do siebie i pokręciła głową. No tak,byłe dziewczyny mężów niekoniecznie muszą wzbudzaćczyjąś sympatię. A zwłaszcza aktualnej małżonki.
Bała się, jak nigdy, że rozwiązanie okaże sięniewyobrażalnie bolesne.
Żepróbują mnie uwolnić, ale nie mogą, że zaczyna cieknąćpaliwo, że samochód zaczyna płonąć, a blachy ściskają mniecoraz bardziej, coraz mocniej, nie mogę oddychać i wtedy...
Nie chciała się zachowywać jak spragnionazainteresowania stara panna, ale tak właśnie się czuła. I w głębiduszy nienawidziła się za to.
Patrzył na nią, a ona zdała sobie sprawę, że oto prawie nadzysiedzą na jego łóżku, że jest między nimi milion tajemnic,uprzedzeń, że są sobie niemal obcy, że właśnie wyrwała go zeszponów kolejnego koszmaru, a mimo to... jedyne, o czymteraz myśli, to wtulenie się w jego mocne ciało i poczuciesmaku jego ust.
Mógłby się rzucić w to, nie patrząc nakonsekwencje.
Ale czasami... można zrobić coś, co zmieni obrazwszystkiego.
Niechby bolało, niechby rozrywało od środka, była na togotowa. Byleby zechciał zabrać ją ze sobą.
Po co przejmować sięinnymi. Zrzuć to. Niech inni przejmują się tym, co od ciebieusłyszą.
No stary, nie myśl tak, bo koło już wymyślili. Dawaj!No stary, nie myśl tak, bo koło już wymyślili. Dawaj!
Czasami wydawał się taki... normalny.Prawie radosny. Prawie uśmiechnięty. Ale tylko prawie. Nigdynie odsłaniał się przed nią cały. Nigdy nie pokazywałprawdziwego siebie.
Zawsze było go tylko tyle, ile chciał wdanym momencie jej udostępnić.
I gubiła we własnych domysłach,przypuszczeniach.
Całować tak, żeby oboje zwariowali, żeby chcieliwięcej, żeby zapomnieli. Ciągle takie myśli chodziły mu pogłowie i to doprowadzało go do szaleństwa.
Wieczorem długo nie mogła zasnąć, ciągle myślała,analizowała. Przypominała sobie każdy gest, każdą chwilę. Wkońcu gdy udało się jej wpaść w płytki sen, obudził ją jakiśszmer.
Monika uśmiechnęła się do siebie i pokręciła głową. No tak,
byłe dziewczyny mężów niekoniecznie muszą wzbudzać
czyjąś sympatię. A zwłaszcza aktualnej małżonki.
Książka: Łatwopalni