Przez chwilę specjalizowałem się w podrobach: wykrajałem krowi żołądek, ładowałem go na wielkie taczki i zostawiałem na noc do namoczenia. Zdejmowałem też krowom racice. Podroby to jeszcze rozumiem, ale kto się, kurwa, obżera pieprzonymi racicami?
Przez chwilę specjalizowałem się w podrobach: wykrajałem krowi żołądek, ładowałem go na wielkie taczki i zostawiałem na noc do namoczenia. Zdejmowałem też krowom racice. Podroby to jeszcze rozumiem, ale kto się, kurwa, obżera pieprzonymi racicami?