W zapachu pomarańczy
óźniej środa. Miałaś różowe rajstopki. Robiliśmy sobie zdjęcia. Potem się przy nich masturbowałem. W czwartek przyjechała matka. Przywiozła prezenty z delegacji. Poszła umyć ręce. Wiesz, rozkładajaca się kobieta cuchnie gorzej, niż rozkładajacy się mężczyzna. A ja wiedziałem, że potrzebuję tylko twojego zapachu. Ale ciebie już tu nie było.
Możesz spędzić w domu takim jak ten kilka dni... wtedy rozróżniasz dni tygodnia, godziny, pory roku... ale kiedy spędzisz tu nieco więcej czasu wszystko się zlewa. Wszystko. Chyba nie powinienem był tego pisać, oni i tak to znajdą. Mają różne zapachy, ale przede wszystkim kwaśny fetor potu. Pomóż mi Mała Mi. Chciałbym jeszcze kiedyś pójść do lasu. Pójdziemy, prawda?