BRACTWO: zaprzysiężona #2
- Hola hola, nie ma nic za darmo – na jego twarzy pojawił się szyderczy uśmieszek, a ja spojrzałam na niego wzrokiem grożąc że zaraz rzucę mu się gardła. Mam dość tych interesów, a on jeszcze stwarza problemy. - Wiesz ile ja ryzykuję wydobywając z nich te wszystkie informacje? Dzisiaj o mało sam się nie wkopałem! Mam dość bezinteresownej roboty.
- To twój problem. My nie mielibyśmy kłopotu znaleźć kolejnego szpiega – Dante kręci głową.
- Kochanie, naprawdę myślisz że zabrał bym nasze kontakty do grobu ? Wszyscy byście się wkopali. To znaczy, ja bym was wkopał. - koperta z powrotem wylądowała w kieszeni jego spodni.
Chłopak spokojnie przycupnął na motorze, wyjmując tym samym z kurtki niebieskie LM'y. Zapalając papierosa spojrzał na mnie. Moja twarz nadal pozostawała kamienna, ale na policzki napłynął mi rumieniec rozczarowania. Dante wydmuchnął powoli dym z ust.
- A więc – postanowiłam przerwać tę męczącą ciszę. - Czego od nas oczekujesz ?
- Zapłaty. Powiedź swojemu braciszkowi że od dzisiaj nie pracuję za darmo.
- Chcesz pieniędzy, tak? Nie mam przy sobie zbyt dużo, a informacje są mi potrzebne od zaraz więc...
- Nie chcę waszych pieniędzy – chłopak przerwał mi, skinieniem ręki kazał mi milczeć przez chwilę. Powoli dopalił papierosa po czym zgasił go i podszedł do mnie. - Ja potrzebuję twojej pomocy.
Zbladłam. Czego on może ode mnie chcieć? Nie mam zamiaru żeby łączyło mnie z nim coś więcej niż przekazywanie informacji, a on teraz potrzebuje mojej pomocy?
Dante zauważył moją reakcję, po czym cofnął się krok w tył.
- Masz coś co interesuje mojego szefa. Nie chodzi o nic materialnego, ani o to że jesteś kobietą. Nie bój się. Musisz mi tylko obiecać że gdy pewnego dnia zgłoszę się do ciebie, ty oferujesz mi swoją pomoc, więc jak będzie ? - uniósł wyczekująco brwi.
- A jeżeli się nie zgodzę?
Wtedy on wyciągnął kopertę oraz zapalniczkę. Odpalił ogień i zaczął zbliżać do niego papier.