W mniejszości
- A te wasze zawody?
- Olimpiada. - powiedział jeden z przybyszów.
- Właśnie. Wygrywa jeden, jest lepszy od innych i dostaje laury. - powiedział zwycięsko brodacz.
- No tak, ale wygrywa demokratycznie.
- Jak to demokratycznie?
- Sędziowie sprawiedliwie i demokratycznie mówią, że jest lepszy od innych. - powiedział z przekonaniem starzec
- A wasi herosi i bohaterowie wojenni, niepokonani przez wroga i bestie też mają jeden głos?
- Tak.
- Olimpiada jest demokratyczna ale i sprawiedliwa? Herosi wcale nie są lepsi od innych? - zastanowił się brodacz – Więc zróbmy zawody. Olimpiadę, tutaj i teraz. Kto wygra rozstrzygnie spór.
- Na bogów, niech się stanie, ale jeśli to będzie demokratyczna olimpiada. - przytaknął starzec.
- Tak, wszyscy będą oceniać. Każdy ma jeden głos. - rzekł brodacz pewny zwycięstwa w zawodach.
- Niech będzie.
Zawody się rozpoczęły. Brodacz wystawił swoje zawodnika. Był to najsilniejszy, najszybszy, najlepszy - po samym brodaczu – osobnik. Starzec nie szukał nikogo i sam stanął do walki. Wszyscy wiedzieli jaki będzie wynik a każdy myślał inaczej.
Starzec choć był wolniejszy, nie rzucał daleko oszczepem, słabo biegał, dysk nie leżał mu w ręce a w zapasach stracił życie, wygrał wszystkie konkurencje. Każdy przecież głosował na swojego, a że przybyszy było więcej...
Brodacz był wściekły, rzucał piorunami gdzie popadnie, raniąc przy tym nie jednego i nawet swoich. Mimo, że jego zawodnik wygrał wszystkie konkurencje, laury i tak dostał, martwy - bo martwy, przeciwnik.
Spór był rozstrzygnięty. Demokracja zwyciężyła wszystko a greccy brodacze popadli w zapomnienie mitów i legend, a i herosi przestali walczyć z potworami i zajęli się muzyką, malarstwem, kręceniem filmów, sportem oraz pisaniem głupich opowiadań.