Kłamstwo.
... Nagle zadzwonił telefon.
Deszcz zasnął.
Otarła oczy. Popatrzyła na to małe, irytujące brzęczydełko. "He." Dzisiaj nie był dobry dzień na rozmowę. Rozłączyła się. "Przyjdz." SMS poszedł. "Za 15 minut bede." Też nie miał polskich znaków.
Wstała. Czas zamaskować smutek.
Przemyła twarz. Nałożyła delikatną warstwę uśmiechu i cieniu do powiek. Tusz do rzęs odebrał jej dziewczęcą niewinność, ale nie żałowała. Szminka. I coś, czego nazwy nawet nie znała.
Wyglądała pięknie. A im bardziej się uśmiechała tym większe czuła obrzydzenie. Do siebie. Nienawidziła makijażu. Kwestia...
Dzwonek do drzwi.
... kwestia kłamstwa jej nie przeszkadzała.
Poszła otworzyć.
Skłamała promienny uśmiech. Radosny pocałunek również.
Wprowadziła go do pokoju. Zagadywała. Zaproponowała herbatę udając, że nie widzi jego bacznego wzroku.
Odmowił.
- Płakałaś? - Nie musiała odpowiadać, by wiedział.