Ameryka to podobno jeden wielki tygiel, więc jak to, do cholery, jest naprawdę? Jeżeli Ameryka jest tyglem, to znaczy, że wszystkich ma przetapiać na jednorodną substancję, czyż nie?
Ameryka to podobno jeden wielki tygiel, więc jak to, do cholery, jest naprawdę? Jeżeli Ameryka jest tyglem, to znaczy, że wszystkich ma przetapiać na jednorodną substancję, czyż nie?