Koncert - wiersz
Cichutko jak deszczyk wiosenny na liściach
jak szemrzący potok, podmuch wiatru na łące
w ulu pszczół przebudzenie
ptaków pierwszy koncert
powitalny jazgot łąk i drzew
żyjątek
Delikatnie jak miłość w dłoniach dziecka
do matki
wirujące na wietrze z drzew majowych kwiatki
jak sarniątko młode zadziwione motylem
który kwiatem się zdawał
lecz odleciał za chwilę
Radośnie jak trzepot skrzydeł
ptaków o poranku
tupot stóp dziecięcych na babcinym ganku
jak szczebiot par zakochanych pierwszą wielką miłością
budzącą ciała nieśmiałe
pierwszą namiętnością
Smutno jak grób malutki, jak łzy samotności
jak marzenia więdnące, ssący brak miłości
jak pisklę porzucone konające z głodu
jak złym dotykiem niszczone
marzeń dziecięcych ogrody
Porażająco jak wojna jak burza z piorunami
jak zazdrość nienawiść przemoc
niszczący życie kataklizm
jak gorycz nie do przełknięcia dźgająca serce i rozum
jak gniew rozpaczą karmiony
krzyczący by życie zdławić
Mrocznie jak otchłań dudniąca
wiejąca pustką i chłodem
kra pękająca pod tobą
oczy zastygłe głodem
jak niebo czarnymi chmurami rodzące ciemność w południe
niemowlę zgaszone na zawsze przez matkę
narkomankę
I znowu deszczyk trele
znowu słońce motyle
nadzieje miłości zwątpienia
Wiele ten koncert kryje
Dodany: 2017-08-23 17:39:25
Dodany: 2015-10-11 10:26:08
Dodany: 2015-10-10 19:06:39