Teraz jednak kukurydza wypuściła wiechy, mija pełnia lata, czas otwiera swoje podwoje, gotów, by znowu w nie przyjąć drobne sprzeczki i błahostki. Dni tracą swoje ostre krawędzie, znika poczucie fatum, które brzęczało nam w żyłach jak rój drobnych nieustępliwych owadów.
Teraz jednak kukurydza wypuściła wiechy, mija pełnia lata, czas otwiera swoje podwoje, gotów, by znowu w nie przyjąć drobne sprzeczki i błahostki. Dni tracą swoje ostre krawędzie, znika poczucie fatum, które brzęczało nam w żyłach jak rój drobnych nieustępliwych owadów.